Nie tylko na szczupaki

W tym numerze prezentujemy drugą część naszego wędkarskiego cyklu z firmą Robinson. Skupimy się na wędzisku, które miało być orężem w walce ze szczupakami, a okazało się pogromcą boleni. Robinson Diplomat Pike Spin, bo o tej wędce tu mowa, nie zawiódł naszych oczekiwań i egzamin nad wodą zdał śpiewająco.

Wygląd i wykonanie

Wędka Robinson Diplomat Pike Spin prezentuje się bardzo ciekawie. Ma interesującą, rzadko spotykaną kolorystykę. Blank dolnej części pierwszego składu ma głęboki, niebieski odcień. Część szczytowa to matowy kolor stalowo-szary. Co ciekawe, im bliżej szczytowej przelotki, tym wędka w dotyku jest bardziej chropowata i bardzo przypomina drobniutką rybią łuskę. Diplomat jest uzbrojony w 10 przelotek, z których 5 pierwszych jest na podwójnych stopkach. Przelotki osadzono w idealnej linii, a jedyne, do czego można się przyczepić, to delikatne nadlewki lakieru przy najmniejszych z nich. To jedyny mankament, jaki dostrzegliśmy w wykonaniu tego wędziska. Cała reszta jest idealnie spasowana.

Szczególnie interesująco wygląda dzielony dolnik i uchwyt kołowrotka z wycięciem odsłaniającym blank, na którym spoczywa nasz kciuk. Według producenta zabieg ten ma poprawić czucie przynęty i moment brania ryby. Patent ten zdaje egzamin, ale do niecodziennego kształtu uchwytu trzeba się przyzwyczaić. Robinson przy uchwycie tego modelu zdecydował się na połączenie pianki i mielonego korka, co nie tylko wygląda atrakcyjnie, ale daje też pewny chwyt, nawet przy deszczowej pogodzie.

Specyfikacja i akcja

Seria Diplomat Pike Spin dostępna jest w dwóch wersjach. Krótsza ma długość 2,40 m i ciężar wyrzutu 8-30 g. Nasze testowe wędzisko było dłuższe – miało 2,70 m długości i moc określoną w przedziale od 10 do 30 gramów. Według nas producent idealnie podaje zapas mocy tego wędziska. Co prawda da się łowić na przynęty lżejsze niż 10 gramów, ale wtedy musimy się liczyć z tym, że nie poślemy wabika na dużą odległość. Rzuty są dalekie, a dzięki zastosowaniu specjalnych przelotek nie wiemy, co to plątanie linki. Kij ma typowo szczytową akcję, ale podczas zdecydowanych odjazdów ryby przechodzi w głęboką półparabolę, kapitalnie amortyzując nagłe zrywy. Dzięki takiej charakterystyce wędki możemy komfortowo łowić nawet w silnym nurcie przynętami stawiającymi duży opór. Kolejnym atutem tego sprzętu jest jego czułość. Przy plecionce nawiniętej na kołowrotku do naszego nadgarstka docierają nie tylko informacje o ukształtowaniu dna, czy zaczepach, ale czujemy też (i to zdecydowanie) pracę gumowych przynęt.

Podsumowanie

Robinson Diplomat kosztuje ok. 280 zł. Naszym zdaniem jest to jedno z wędzisk, które charakteryzują się najlepszym stosunkiem jakości do ceny. Kij jest lekki, szybki i rewelacyjnie czuły. Do tego sprawdzi się nie tylko w walce ze szczupakami, ale też i jako uniwersał. Najlepiej niech świadczy o tym fakt, że bez najmniejszych problemów wyholowaliśmy za jego pomocą całkiem niezłego bolenia oraz o wiele mniejszego okonia (też bez problemów). Więcej zdjęć na naszej stronie internetowej www.nowytydzien.pl

Komentarze