Nie wykorzystali szans…

0:1 – Łukaszewski (2), 1:1 – Suduł (47), 2:1 – Suduł (57), 2:2 – Zdybel (60).
TATRAN: Bulicz – S. Stasiuk, Błaszczak, Soczyński, Barzał, P. Mazurek, K. Mazurek, D. Mazurek, Fedak (56 Kowalski), Tymicki, Suduł. Trener – Mirosław Berbeć.
UNIA: Siewak – Bureć, Frąk (46 Tukiendorf), Szczepaniuk, Zdybel, Nazaruk (70 Komosa), Jabłoński, Adamiec, Oleszczuk (46 Cymborski), Łukaszewski, Kołodziejczyk. Waldemar Kogut.
Sędziowali: Kołtun oraz Chuszcza i Urbankiewicz.
Choć w starciu Tatranu z Unią Białopole padło niemało, bo cztery bramki, przedstawiciele obu klubów mówią, że było to spotkanie niewykorzystanych szans. – My mieliśmy ich więcej w pierwszej połowie, a Unia w drugiej – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatranu. Choć gospodarze w pierwszych 45 minutach przeważali do szatni schodzili przegrywając 0:1. Już w 2 min. Łukaszewski strzałem z 2 m pokonał Bulicza. – Potem przejęliśmy inicjatywę, ale nic z tego nie wynikało. Dobrych okazji nie wykorzystali m.in. Suduł i Tymicki – opowiada Fedak. Po przerwie Tatran się przełamał i wyszedł na prowadzenie. Bohaterem obu akcji był Suduł, który dwa razy ogrywał obrońców z Białopola i silnymi strzałami pokonywał Siewaka. Wynik 2:1 dla Tatranu podziałał na gości, jak płachta na byka. Unia rzuciła się do odrabiania strat, ale seryjnie marnowała kolejne okazje na gola. Po dwie setki mieli np. Cymborski i Jabłoński. W końcu na strzał z 25 m zdecydował się Zdybel i mecz skończył się podziałem punktów. – Wynik 2:2 nikogo nie krzywdzi – ocenia Fedak. – My odczuwamy niedosyt, mogliśmy dziś w Kraśniczynie wygrać – mówi z kolei Jan Ostrowski, prezes zespołu z Białopola. (kg)

Komentarze