.
Data publikacji: 8 lipca 2010

Kilka godzin czekania w ciasnym pomieszczeniu bez klimatyzacji i okien w takie upały. Pacjenci korzystający z Poradni Diagnostyki i Leczenia Jaskry przy ul. Chmielnej 1 przeżywają katorgę, zanim dostaną się do lekarza.

W dodatku na wizytę u lekarza muszą poświęcić cały dzień, bo choć zapisują się 3 miesiące wcześniej, muszą przyjść z samego rana do kliniki, gdzie znowu muszą czekać. – Te godziny oczekiwania w to dla mnie męka. W poczekalni jest duszno i ciasno. Żadnej klimatyzacji ani okien. Brakuje również miejsc do siedzenia. Omdlenia i zasłabnięcia to częsty widok – opisuje sy tuację jedna z pacjentek. – Przyszłam tu już na 8 rano. Czekam 5 godzin i nie wiem, o której wejdę, bo przede mną jeszcze spora kolejka – mówi pani Danuta, która w środę była umówiona na wizytę. – Problem byłby rozwiązany, gdyby wprowadzono numerki. Każdy wiedziałby, o której godzinie ma przyjść. Do pracowników poradni dotarły słuchy o niedogodnościach, na jakie napotykają się pacjenci. – Długi czas oczekiwania jest spowodowany tym, że badania, które wykonujemy, trwają długo. Ale jesteśmy już w trakcie wprowadzania numerków, które kiedyś u nas funkcjonowały – wyjaśnia prof. Tomasz Żarnowski z Kliniki Okulistyki.

Justyna Dobrzyńska

Redakcja Nowego Tygodnia nie odpowiada
za treść komentarzy napisanych przez użytkowników
Napisz Komentarz
Imię:
Email:
Strona WWW:
Komentarze: