Granice przyzwoitości i hamulce puszczają niektórym po alkoholu. Ale to, co wyrabiają mieszkańcy jednej z wsi pod Rejowcem Fabrycznym, woła o pomstę do nieba. W czasie libacji w miejscowej pijalni jeden z mężczyzn rozebrał i wykorzystywał seksualnie drugiego. Inny, zamiast zapobiec zboczonej zabawie, filmował wszystko telefonem komórkowym. Sprawa trafiła do prokuratury. We wsi huczy, bo to nie jedyny taki przypadek. A obrzydliwy filmik dostał się podobno do internetu.
O zajściu poinformował nas oburzony mieszkaniec wsi pod Rejowcem Fabrycznym. - To, co się u nas dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie - mówił. - Ludzie rozum tracą z tego pijaństwa.
Mieszkaniec opowiedział zajście, które miało miejsce w pijalni. Trzej pijani mężczyźni postanowili się „zabawić”. Jeden z nich, 65-letni kawaler Józef W., chciał „dogodzić” nieprzytomnemu koledze. Najpierw rozebrał go do naga, a potem wyjął swoje przyrodzenie i wkładał mu do ust, próbował też odbyć z nim stosunek i robił inne paskudne rzeczy. Trzeci z kompanów, zamiast przerwać ohydną zabawę, filmował wszystko telefonem komórkowym. I gdyby nie to nagranie, sprawa nie ujrzałaby zapewne światła dziennego. Na drugi dzień, gdy poszkodowany dowiedział się, co zaszło, zgłosił sprawę policji, a ta przekazała ją do prokuratury. Wraz z materiałem dowodowym - czyli filmem z libacji. Podobno czegoś tak obrzydliwego śledczy dawno nie widzieli.
- Rzeczywiście, takie zajście miało miejsce i zostało do nas zgłoszone - mówi prokurator Tadeusz Stasieczek, szef krasnostawskiej prokuratury. - Ale poszkodowany wycofał wniosek o ściganie.
A ponieważ postępowanie zostało umorzone, prokuratura nie chce zdradzać żadnych szczegółów sprawy ani inicjałów osób, biorących udział w zdarzeniu. Uczestników zboczonej libacji doskonale znają jednak mieszkańcy wsi. Komentarzy na temat ich niewybrednej „zabawy” nie brakuje. Łącznie z takimi, że to nie jedyny podobny przypadek.
- Takich rzeczy kiedyś na wsi nie było. A teraz mamy grupkę bezrobotnych kawalerów, którym ruska wóda chyba już całkiem odebrała rozum. Po alkoholu wyrabiają takie rzeczy, że w głowie się nie mieści - mówi mieszkanka wsi, prosząca o anonimowość. - Pracy nie mają, ale na picie zawsze znajdą. Siedzą pod pijalnią i wydurniają się. Kto bardziej pijany, temu spodnie zdejmą, albo w czapkę nasikają. Jeden drugiego za flaszkę napuszcza, żeby jakieś głupie rzeczy robił. Sieją zgorszenie i wśród dzieci, i wśród dorosłych.
Właściciel pijalni, w której doszło do incydentu, przyznaje, że do baru przychodzą różni ludzie. - Nie brakuje takich, którym ukraińska wódka całkowicie już mózg wypaliła - mówi.
Nam udało się skontaktować z wykorzystanym. - Byłem nieprzytomny. Józek mnie do naga rozebrał. Nie wiem, może mi coś do wódki dosypali - żalił się. - Nie chcę do tego już wracać. To, co mi zrobił, było obrzydliwe. Taki wstyd!
Poszkodowany mówi, że podobnie jak z nim Józek zabawił się też z innym pijanym znajomym. - Ja zgłosiłem sprawę do policji, ale kolega się wstydził - mówi.
Niektórzy mieszkańcy wsi obawiają się następnych wybryków degenerata. - Nie wiadomo, co mu do łba strzeli, a może na jakieś dziecko czy kobietę się zaczai? - mówi nam jedna z mieszkanek. - Policja powinna mu przemówić do rozumu, póki czas. A tak, jak sprawa z prokuratury została wycofana, to znów żadnej nauczki nie dostanie.
Bogumił Fura
Nazwy miejscowości ze względu na dobro jej mieszkańców i pokrzywdzonego nie podaliśmy celowo.