.
Data publikacji: 22 lipca 2010

Mówi o sobie prezydent Adam Wasilewski, przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. – Ale jeśli zdarzy się, że to nie ja będę kandydatem Platformy, ale Krzysztof Żuk, poprę Żuka– dodaje.
 
* Czy prezydent Adam Wasilewski potrafi przepraszać?
– Tak, jeśli nie miałem racji, to owszem.
 
* Podczas wtorkowej konferencji prasowej zarzucił mi Pan, że moje artykuły piszą radni opozycji, a ja je tylko podpisuję. Przeprosi mnie Pan?
– Przepraszam, bo nie mam na to dowodów. Ale faktem jest, że często widać pana w biurze rady miasta. Częściej niż u mnie, i jak to Pan zwykł określać: „tak mówią na mieście”.
 
* Bo jestem dziennikarzem miejskim. I oczywiste jest to, że muszę słuchać opozycji. Kilka dni temu, podczas rady regionu PO , stwierdził Pan, że za słaby wynik Komorowskiego w Lublinie odpowiada m.in. Nowy Tydzień. A może za ten wynik odpowiadają poseł Janusz Palikot i jego wystąpienia oraz pańscy zastępcy?
– To nie jest słaby wynik, lecz bardzo dobry, biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki PO w Lublinie. Wygrał u nas Jarosław Kaczyński, ale różnica wynosi 800 głosów, pół procenta, to praktycznie remis! To sukces, a nie porażka. Według badań 51 proc. mieszkańców Lubelszczyzny twierdzi, że włączenie się posła Palikota do kampanii było z pożytkiem dla PO. Jedni krytykują happening na placu Litewskim, a inni – wręcz przeciwnie…
 
* Nie podpisał się Pan pod apelem o poparcie Bronisława Komorowskiego. Podpisy zbierał poseł Palikot. A czy złożył Pan swój podpis na stronie www. ruchpoparciapalikota.pl ?
– Pierwsze słyszę o tych apelach i o stronie. Zawsze popierałem Bronisława Komorowskiego, a przed kampanią zdobyłem dla niego około 60-80 głosów poparcia rodziny i znajomych.
 
* Przed Pana konferencją prasową, na której bronił Pan swojego zastępcy, Stanisława Fica, przed zarzutami korupcji (szwagier wiceprezydenta ma udziały w firmie budującej ulicę z udziałem środków miejskich – przyp. red.), członek PO , Krzysztof Kamiński, na swojej z kolei konferencji nawoływał do jego odwołania. Jak się Panu pracuje, gdy z własnej partii ma się wielu kontrkandydatów, m.in.: Krzysztofa Żuka, pańskiego zastępcę oraz Pawła Bryłowskiego, szefa własnego klubu w Radzie Miasta?
– To jakieś medialne fakty, bo czytałem, że ja mam być kandydatem PO. To są pytania nie do mnie, ale do władz partii. PO robi badania preferencji wyborców i pyta ich, kogo poprą. A ja nie jestem jeszcze zdecydowany, czy wystartuję. To jest moja osobista decyzja.
 
* Z tych badań wynika, że poparcie dla Pana spada. W marcu wynosiło 46 procent, w czerwcu – 31,4 proc. W związku z tym mówi się, że Palikot spisał Pana na straty…
– To, co się mówi na tzw. mieście, mało mnie interesuje. Prawda wyjdzie dopiero przy składaniu dokumentów do PKW z nazwiskiem kandydata. Moi przeciwnicy polityczni mówią nawet na mieście, że miałem zostać ambasadorem…
 
* To przecież wyszło z kręgów PO …
– Pan tak napisał, podpierając się głosami „z miasta” albo od „wysokich rangą działaczy PO”. Już wiele rzeczy słyszałem. A to, że już się nie liczę, a to, że za moimi plecami szuka się kandydata w środowisku akademickim.
 
* Powtarzam, że to są informacje z pana środowiska politycznego…
– Nie wierzę, ale i nie odpowiadam za swoje środowisko, tylko za urząd.
 
* Wracając do sondaży prowadzonych przez PO : niepokoją Pana te wyniki?
– Wcześniej mówiono o tym, że jednym z kandydatów na prezydenta Lublina PO będzie marszałek województwa Krzysztof Grabczuk. Teraz zamiast niego pojawił się Paweł Bryłowski. To znana i popularna osoba. Były poseł i prezydent miasta. I zapewne część moich wyborców jego wskazała w sondażach jako kandydata.
 
* Więc nie chodzi o krytyczne publikacje związane z Ficem czy wiceprezydent Kołodziej-Wnuk?
– Nie sądzę.
 
* Pana ugrupowanie, Platforma Obywatelska, to, kogo wystawi jako kandydata na prezydenta Lublina, miała ogłosić już w maju lub czerwcu. Kończy się lipiec…
– Ale to pytanie nie do mnie, ale władz partii..
 
* Nie wierzę, że Pana ambicje kończą się na tej kadencji. I że wraca Pan na uczelnię.
– Ja jestem raczej fizykiem, mnie metafizyka nie interesuje. W odpowiednim czasie pojawi się nazwisko. Bardzo dobrym kandydatem, gdybym ja nie kandydował, a który gwarantuje kontynuację zmian w mieście, jest mój zastępca, Krzysztof Żuk. Wiele razy z nim o tym rozmawiałem i nie ma między nami żadnej niezdrowej rywalizacji.
 
* Chce Pan zostać w urzędzie jako jego zastępca?
– Bzdura. Jeśli nie będę kandydował, to nie będę pracował w ratuszu.
 
* Z kim by się chciał Pan zmierzyć z PiS?
– Wiem, że mają kilka osób, ale nie wskazali żadnej. Nie rozumiem więc, dlaczego PO miałaby to uczynić? Ze względów taktycznych te nazwiska pojawią się możliwie późno, aby kampania nie była tak długa.
 
* Na jakie oceny zasłużyli zastępcy?
– „5” nie stawiam, ale „4” tak. Poza wiceprezydentem Żukiem, który dostaje „5 z minusem”.
 
* A czy dziś powołałby Pan tych samych urzędników i czy tych samych prezesów spółek?
– Chyba nie wprowadziłbym dużych zmian. Może niektóre wydziały bym połączył. Newralgicznym wydziałem jest Wydział Inwestycji. Tam są ciągle jakieś problemy, ale on realizuje 300 inwestycji rocznie, a pracuje tam za mało ludzi.
 
* Tych inwestycji nie widać. Miasto jakby zamarło…
– To oczywista nieprawda. Wydatki inwestycyjne w porównaniu do poprzedniej kadencji wzrosły z 450 mln zł do 1 mld 125 mln zł. Mogę wyliczać: budowa małej obwodnicy, czyli ul. Jana Pawła II, budowa Teatru Starego, Centrum Kultury, finansowanie portu lotniczego, termomodernizacje wielu szkół, remont i budowa boisk i basenów, przedłużenie ul. Krańcowej, które na początku sierpnia zostanie oddana do użytku. Gdyby nie miasto, nie byłoby szkoły sędziów, sądu elektronicznego, nie rozwijałaby się strefa ekonomiczna.
 
* Mówi Pan, że jest dobrze, a ostatnio tylko tłumaczy się Pan z wpadek urzędników.
– Jak się prowadzi tak dużo inwestycji, to są błędy. Niekiedy wynika to z tego, że trzeba przyspieszyć, bo takie warunki narzucają zagraniczni inwestorzy, nieprzyzwyczajeni do powolnego tempa. Podkreślam kolejny raz – przy budowie drogi i wodociągu w Specjalnej Strefie Ekonomicznej nie doszło do korupcji. Czytałem, że o tej sprawie CBA poinformował przewodniczący Rady Miasta. Nie chcę tego komentować. Każda osoba, która ma wiedzę o nieprawidłowościach, powinna o nich poinformować prokuraturę. Tylko nie wiem, dlaczego zawiadomienie trafiło do CBA…
 
* Ufa Pan Marzenie Jodłowskiej, dyrektor Wydziału Inwestycji?
– Gdy tracę do kogoś zaufanie, to przestaję z nim pracować. Natomiast żeby kogoś zwolnić, muszę mieć podstawy, choćby zakończenie prokuratorskiego śledztwa i przygotowany akt oskarżenia.
 
* Ale za ten wydział obrywa Pan najbardziej, jak i za urzędników, którzy pisząc sprostowania do artykułów prasowych, atakują bohaterów publikacji, czyli mieszkańców proszących dziennikarzy o pomoc. Cytuję sprostowanie: „to publikacja bałamutna, są w niej przeinaczenia i półprawdy”. pierwszy raz spotykam się, by w sprostowaniu pouczać petenta. W pismach do ludzi urzędnicy piszą: „niezasadne są emocje skierowane do urzędu i urzędników, wyrażone m.in. słowami „nonszalancja”, „patologizacja”, „oszukani” i „zlekceważeni”.
– Ja nigdy nikogo nie obrażam, a jeśli uraziłem to przepraszam. Staram się ważyć słowa, a jeśli takie ostre sformułowania pojawiają się w pismach z urzędu, to przepraszam w imieniu tych moich podwładnych. Nie każdy potrafi trzymać emocje na wodzy…
 
* Słyszałem historie o wyrzucaniu petentów z gabinetu przez jednego z wiceprezydentów. Pan pewnie też o tym wie…
– Gdy przyjmuję ślubowanie od urzędników, to podkreślam, że muszą być odporni na stres. Druga strona nie zawsze jest grzeczna. Widocznie niektórzy moi współpracownicy nie potrafią nad tym panować.
 
* Mnie, jako gospodarza miasta trafiłby szlag, gdybym starał się o uruchomienie basenów nad Zalewem Zemborzyckim, a podlegli mi pracownicy w środku lata zamknęli zjeżdżalnię, z której ludzie korzystali…
– Nie uważam, że jest to jakieś specjalne działanie. Intensywnie użytkowany obiekt wymaga napraw. Dlaczego nie ma dużych publikacji, że baseny działają, kąpie się w nich 40 tys. mieszkańców, a od 3 lat można pływać w Zalewie? Pisze się dużo tylko wtedy, gdy chlor wycieknie. Trzeba mówić też o sukcesach miasta, jest to potrzebne lublinianom. Pisze się np. o lampach przy Hiacyntowej, choć prokuratura nie chciała wszcząć postępowania w sprawie ewentualnych nieprawidłowości, bo ich nie ma i wiceprezydent Fic nie miał z tym nic wspólnego. Ale media powtarzają to z uporem i wolą wyliczać porażki. Nie będę jednak wynajmował do tego agencji PR, bo dopiero byłby powód do ataku.
 
* Broni Pan wiceprezydenta Fica, bo to przyjaciel?
– Dlatego, że zarzuty wobec niego są rzadko usprawiedliwione. On ma swoje wady, ale odpowiada za najtrudniejszy departament, za sprawy inwestycyjne, geodezyjne. Nieraz podejmuje decyzje długo, ale nie mam o to do niego pretensji. To są umowy na grube miliony złotych. Wolę, żeby to były decyzje przemyślane niż podejmowane pochopnie. Ja znam go od ponad 20 lat i nie chodzi tu tylko o przyjaźń, bo już kilka razy zgłaszał mi chęć odejścia z urzędu. To jest kwestia zaufania, ja mu ufam. Na pewno nie wprowadzi mnie na minę dlatego, że chciałby to zrobić. A błędy mogą się zdarzyć każdemu.
 
* Cofnijmy się do 2006 roku, ale pamiętając o Pana doświadczeniu z tych 3,5 lat urzędowania. Czy wówczas Adam Wasilewski znów by startował?
– Gdybym był w 100 proc. przekonanym, to powiedziałbym, że będę kandydował w 2010 roku. A ciągłe pytanie o to, zawarte choćby w tym wywiadzie, wskazuje, że jestem silnym kandydatem.

* Dziękuję za rozmowę.

Sebastian Pawlak

Redakcja Nowego Tygodnia nie odpowiada
za treść komentarzy napisanych przez użytkowników

Komentarze

Adam dnia 23 lipiec 2010 o 7:14 po południu #

Szkoda, że nie zapytał Pan, Panie Sebastianie, naszego kochanego prezydenta o takie kwestie, jak:
- fundusze unijne na komunikację miejską (tabor autobusowy i trolejbusowy), który - jak wiadomo - leży odłogiem, a inne miasta wykorzystują je - jak należy
- likwidacja trakcji trolejbusowej na Krakowskim Przedmieściu, a w niedalekiej przyszłości - także na Lubartowskiej (wspaniały pomysł pana Fica, któremu przeszkadza ekologiczny transport)
- brak starania się o większą ilość połączeń kolejowych, dalekobieżnych

Lista jest jeszcze dłuższa …


Napisz Komentarz
Imię:
Email:
Strona WWW:
Komentarze: