.
Data publikacji: 28 lipca 2010

Dwie intensywne ulewy, które przeszły w sobotnie popołudnie nad Świdnikiem, spowodowały kataklizm w wielu częściach miasta. – Nawet dobrze nie grzmiało, ale nagle z nieba spadła kurtyna wody, potem druga i miasto wyglądało jak po potopie – mówią świdniczanie. Strażacy pracowali prawie do północy. Zdarzeń było tak wiele, że straż zawodowa wspierali ochotnicy.

Studzienki kanalizacyjne nie nadążały z odbieraniem wody z ulic i zapychały się. Na al. Lotników Polskich przy Orlenie oraz na ul. Krępieckiej przy Kauflandzie samochody utknęły w gigantycznych kałużach. Woda wdarła sie do piwnic i garaży. Najpierw do akcji ruszyło 35 strażaków zawodowych. Odpompowywali wodę z zalanych piwnic i garaży oraz udrażniali zatkane studzienki. Zgłoszeń było tak wiele, ze Powiatowa Straż Pożarna zwróciła sie o pomoc do Ochotniczej Straży Pożarnej. Najwięcej interwencji miało miejsce na osiedlu Brzeziny. – Pierwsze interwencje rozpoczęły sie o godzinie 16. Cała akcje zakończyliśmy po 23. Pomagały nam 4 jednostki OSP z Mełgwi i Piask – informuje kpt. Paweł Belniak, rzecznik Powiatowej Straży Pożarnej w Świdniku. – Większość zgłoszeń dotyczyła ulicy Głogowej i Wiśniowej na Brzezinach i ul. Ratajczaka. Zalane zostały tez garaże przy ul. Kusocińskiego. Sytuacja ta powtarza sie tam przy każdej większej ulewie z powodu ukształtowania terenu. Było tez sporo pojedynczych zgłoszeń. Straty na razie trudno oszacować. Bedzie to można zrobić na spokojnie w przyszłym tygodniu. Przyczyna podtopień w Świdniku jest brak kolektora burzowego, który odprowadzałby wodę deszczowa.

Agnieszka Gańska

Redakcja Nowego Tygodnia nie odpowiada
za treść komentarzy napisanych przez użytkowników
Napisz Komentarz
Imię:
Email:
Strona WWW:
Komentarze: