Odejdą od kas?

Czy tylko górnicy, nauczyciele i rolnicy mogą domagać się interwencji rządowej przy okazji swoich roszczeń socjalnych i płacowych? Związkowcy z SIERPNIA’80 w sieci TESCO uważają, że nie i żądają włączenia się władz państwowych w swój spór z pracodawcą.


Sytuacja w TESCO znów się zaogniła na początku marca, gdy kierownictwo sieci ogłosiło cięcia kosztów – zamknięcie niektórych placówek i likwidację sprzedaży internetowej w kilku miastach. Te zmiany nie dotyczą akurat Lublina, ale pozostałe redukcje nie ominą i lubelskiej placówki. TESCO zapowiedziało m.in. likwidację stanowisk kierowników personalnych, a także całkowitą rezygnację z pracowników nadzorujących monitoring. Tymczasem od stycznia trwa przecież w sieci walka o podwyżki oraz uznanie praw do nagród jubileuszowych i dodatków do wynagrodzeń dla pracowników.
Organizacja związkowa WZZ SIERPIEŃ’80 w TESCO już w lutym sformułowała swoje postulaty, przekazane Joannie Januszkiewicz, menedżer personalnej sieci. Związkowcy chcą 400 zł podwyżki dla pracowników na podstawowych stanowiskach w sklepach oraz dla pracowników magazynów, 200 zł dla kierowników działów, 150 zł premii za brak absencji chorobowej (teraz nie ma takiej premii), a także nagród jubileuszowych (np. za 5 przepracowanych lat związkowcy będą postulować nagrody w wysokości 100 proc. miesięcznej pensji, za 10 lat – 200 proc., za 15 lat – 300 proc., zaś za 20 lat miałaby przysługiwać premia w wysokości 400 proc. pensji).  Podkreślają, że jest skandalem, że w podmiocie zatrudniającym w całej Polsce blisko 30 tys. pracowników nie obowiązuje układ zbiorowy pracy.

Hipermarkety miały być pod kontrolą

Załogi uznały, że brak odpowiedzi na żądania płacowe, przy jednoczesnych zapowiedziach zwolnień wymuszają kolejny ruch ze strony związkowej. Przewodnicząca SIERPNIA’80 w TESCO, Elżbieta Fornalczyk skierowała list otwarty, adresowany m.in. do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. „Tesco o swoich pracownikach zapomniało” – czytamy w nim.
– „Gdy przed laty w handlu była prosperity i sieć Tesco w Polsce osiągała krociowe zyski, mówiono nam, że wzrost pensji może być tylko symboliczny, ponieważ sieć musi mieć środki na inwestycje. Teraz, gdy nastąpiła bessa i spółka zamyka sklepy oraz ogranicza handel internetowy, można usłyszeć o sytuacji kryzysowej i konieczności zaciskania pasa. Każda wymówka jest dobra, lecz nie jest zasadna. Inwestycje Tesco nie powiodły się nie z winy pracowników. Skoro mamy też ponieść ciężar odbudowy firmy i jej wizerunku, to musimy godnie zarabiać, ponieważ to my jesteśmy na pierwszej linii kontaktu z klientami” – uważa przewodnicząca Fornalczyk.
Co jednak ma wspólnego rząd z największą choćby prywatną siecią handlową? Zdaniem związkowców to okazja do sprawdzenia szczerości przedwyborczych obietnic Prawa i Sprawiedliwości. – Rząd podjął działania w sprawie zahamowania procederu wyprowadzania zysków przez wielkie sieci handlowe, co odbywało się ze szkodą dla budżetu państwa, a więc nas wszystkich, i objął je tzw. podatkiem handlowym. Należy iść za ciosem i podjąć podobne działania w imię interesów pracowników tych sieci, którzy przecież są polskimi obywatelami, wspierając działania na rzecz wprowadzenia w wielkich sieciach handlowych układów zbiorowych pracy. Minister pracy ma tu olbrzymie pole do aktywności tworząc warunki i podejmując się roli inspiratora i moderatora takich działań – podkreśla przew. Elżbieta Fornalczyk.
Ani ministerstwo, ani żaden przedstawiciel rady ministrów nie odniósł się póki co do oczekiwań pracowników TESCO. TAK

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułZ celi do celi
Następny artykułKozioł w herbie miasta