(Old)Breakout – jak przed 45 laty

Pozostali muzycy legendarnych grup Blackout i Breakout z lat 1968-82 mają się dobrze. Ich wieczór w Lublinie rozpoczął ostro, chociaż bluesowo „Ten o tobie film”. Znany refren: „znów idziesz ze mną drogą, znów słyszę twoje słowa…” za tło ma charakterystyczny riff gitary. Ten dźwięk jak i wszystkie solówki grał tu Dariusz Samoraj świetnie oddając klimat Tadeusza Nalepy. A twórcą słów „…co są jak proch na sen, na bardzo długi sen” jest rzecz jasna Bogdan Loebl. Jego autorstwa były zresztą wszystkie utwory koncertu. Dominowały tu piosenki Breakoutów z kultowej płyty „Blues” (1971 r.)
„Witaj rzeko wodo czysta” to popisowy eko-song tego poety bluesa. Słowom wtórował dźwięk harmonijki Tadeusza Trzcińskiego. Na basie znakomicie pulsował Zbigniew Wypych.
Utwór „Kłamstwo” zaanonsował nową płytę reaktywowanej grupy („Za głosem bluesa idź”) utrzymaną rzecz jasna w „stylu epoki’” A dalej „Co się stało kwiatom”, po których scenę zdominowały klawisze Krzysztofa Dłutowskiego w utworze „Rzeka dzieciństwa” – równie dojmującym eko-protest-songu Nalepy. W tym samym tempie „Pomaluj moje sny…” w nowej aranżacji, barwnie oddającej ów hit sprzed lat. Następnie kolejny, chyba najstarszy przebój w karierze The Breakout. Sam początek: „Jak ładnie ci w tej sukni…” sprawia, że rzędy krzeseł chwilowo falują. W posiwiałych głowach plącze się wspomnienie lat 80., gdy aktualny był obsesyjny lęk, że… „Oni zaraz przyjdą tu”.
Wreszcie nurt męskich wynurzeń: „Kiedy byłem małym chłopcem” – chyba najbardziej zdarty blues z płyt Breakoutów, ponadczasowy, śpiewany międzypokoleniowo. I oto w instrumentalnym utworze „Karate” kilkuminutowy popis daje perkusista grupy Vlodi Tafel wzbudzając podziw publiki.
W warstwie wokalnej zabrakło wszystkim szorstkości głosu Nalepy, lecz śląski bluesman Kazimierz Pabiasz, wokalista tej super-grupy, podołał zadaniu. Reagująca owacjami sala nie wypuściła łatwo Old Breakout – musieli okupić się kilkoma bisami. Przy okazji wspominali swój pierwszy w Lublinie występ z 1968 r.
– Niech żałują ci wszyscy, którzy pominęli ten wieczór w swoich planach – podsumowała uradowana spotkaniem z Old Breakout Marta Sobolewska. – To był porywający koncert, zagrany z werwą przez leciwych już artystów.
Marek Rybołowicz

Komentarze