Opel Astra 1.0 105 KM

Downsizing nie jest już tylko modą czy pokazem możliwości technologicznych, ale koniecznością. Nikogo nie dziwią małolitrażowe silniczki montowane w samochodach segmentu D, a wśród kompaktów taką propozycję ma niemal każdy koncern. Okazuje się, że trzycylindrowy Opel Astra jeździ bardzo przyzwoicie, choć na trasie brakuje mu szóstego biegu.

Nadwozie i wnętrze

Opel Astra jest jednym z najładniejszych kompaktów na naszym rynku. Wielkie, skośne reflektory, światła przeciwmgłowe osadzone w głębokich wnękach zderzaka, ostre przetłoczenia wzdłuż boków, „niedokończone” zamknięcie linii okien za tyłu, wielki spojler na dachu, duża antena w kształcie płetwy rekina, świetne obręcze kół – wszystko to sprawia, że kompaktowy Opel wygląda nie tylko świeżo, ale przede wszystkim bardzo dynamicznie. Sportowy duch panuje również pod dachem naszej Astry. To zasługa znakomicie wyprofilowanych, skórzanych foteli, na których można zająć iście rajdową pozycję. Siedząc prawie na podłodze, bardzo ważne jest prawidłowe podparcie ud oraz dolnej części kręgosłupa, za co w Astrze odpowiada bardzo szeroki zakres regulacji kątów nachylenia oparcia i siedziska. Długość tego ostatniego dodatkowo możemy regulować za pomocą wysuwanej części, która podpiera uda już za kolanami. Osoby lubiące ciepło na pewno docenią też fakt, że siedzenia są podgrzewane i wentylowane, więc sport i wygodę Astra oferuje w pakiecie, przynajmniej jeżeli chodzi o siedzenia. Zegary w srebrnych tubach wyglądają efektownie i są czytelne. Na środku deski rozdzielczej znajdziemy wielki wyświetlacz (oczywiście dotykowy), a pod nim panel sterowania klimatyzacją. W porównaniu do poprzedniego modelu znacznie poprawiono ergonomię, bo wcześniej na panelu centralnym było całe mnóstwo guzików i przycisków, wśród których ciężko było się połapać. Teraz wszystkimi funkcjami auta steruje się za pomocą dotykowego panelu, co jest łatwe i funkcjonalne. W Astrze cztery dorosłe osoby będą podróżować w komfortowych warunkach – miejsca znajdą wystarczająco na nogi i nad głowami.

Silnik i skrzynia biegów

Pod maską testowej Astry znalazła się turbodoładowana, trzycylindrowa jednostka o pojemności 1 litra i mocy 105 KM zestrojona z tradycyjną, 5-biegową skrzynią. Silnik może nie jest najmocniejszy, ale do codziennej, nawet całkiem dynamicznej jazdy wystarczy. Do pierwszej setki zbiera się w ok. 11 sekund, a jego prędkość maksymalna to 205 km/h. Jednak jego największym atutem jest mały apetyt na paliwo. Może i deklarowane przez producenta średnie spalanie wynoszące 4,4 l/100 km jest wartością mocno optymistyczną, ale już 6 – 6,5 litra benzyny na setkę da się osiągnąć bez większego problemu.

Zawieszenie i komfort jazdy

Astra zawsze była bardziej komfortowa od głównego konkurenta, czyli VW Golfa. Nie inaczej jest i z piątą generacją Astry, choć czuć, że nie osiągnięto tego kosztem własności jezdnych. Opel trzyma się drogi bardzo dobrze, nie przechyla się nadmiernie w zakrętach i jest w nich o wiele mniej podsterowny od Golfa. Kabina jest świetnie wyciszona, fotele bardzo wygodne i kapitalnie trzymające ciało we wszystkich płaszczyznach (reguluje się nawet szerokość oparcia).

Wyposażenie i cena

Podstawowa wersja Astry kosztuje tyle, co konkurencja, czyli 59900 zł. Wersja testowa, którą jeździliśmy to już wydatek mocno zbliżający się do 100 tys. zł. To cena silnika i oczywiście wyposażenia, a to jest naprawdę bogate. Na liście tej znajdziemy m.in.: klimatyzację, 17-calowe felgi, sportowe, elektrycznie sterowane fotele, skórzaną tapicerkę, nawigację, system rozpoznawania znaków drogowych, asystenta parkowania, podgrzewane i wentylowane fotele, światła LED do jazdy dziennej, szyby odbijające promienie słoneczne, czy system automatycznego hamowania przy niższych prędkościach.

Komentarze