Oszczędzanie zacząć od siebie

Niedawna podwyżka podatku śmieciowego w gminie Wola Uhruska sprawiła, że na wójta i część radnych spłynęła wielka fala krytyki. Mieszkańcy mają już dość coraz intensywniejszej penetracji ich kieszeni przez władze. Niektórzy z nich dali upust swojej frustracji w liście skierowanym do naszej redakcji. Pismo jest swoistym przepisem na oszczędności, których – według autorów – należałoby szukać w pierwszej kolejności w UG i jednostkach mu podległych.

Zróżnicowanie stawek podatku śmieciowego i jego podwyżka dla osób samotnych i rodzin dwu- oraz trzyosobowych sprawiły, że na wójta gminy Wola Uhruska i radnych z jego obozu popłynęła wielka fala krytyki. – Ludzie są zbulwersowani postawą niektórych radnych, którzy – bez konsultacji z mieszkańcami swoich miejscowości i wbrew woli większości – poparli projekt wójta faworyzujący te rodziny, które pobierają świadczenie 500 plus – mówi nam jeden z samorządowców. Takie opinie dotarły również do naszej redakcji za sprawą listu podpisanego „Rozgoryczeni mieszkańcy”. Autor bądź autorzy pisma wytykają w nim największe błędy wójta Jana Łukasika i na konkretnych przykładach podpowiadają władzom Woli Uhruskiej, gdzie i w jaki sposób powinni poszukać oszczędności. Autorzy wyliczyli, że finansowanie stanowiska wicewójta (jedyne takie w powiecie i jedno z nielicznych w regionie) kosztuje ok. 100 tys. zł „(…) a i tak tego Pana nie można zastać w urzędzie, bo ciągle jest w delegacji”. Zdaniem „Rozgoryczonych mieszkańców” niepotrzebne jest utrzymywanie dwóch etatów dla sprzątaczek w UG (oszczędność jednego to przynajmniej 30 tys. zł) oraz rozdmuchanego kadrowo GOSiR-u i Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół, w którym pracuje żona wójta.

W liście czytamy: „(…) tyle lat rozumieliśmy, że Pana żona musi pracować, ale kiedyś było więcej szkół, nauczycieli, rozliczana była stołówka i pracowały tam 3 osoby. Nadal one pracują, ale dziś jest tylko jedna szkoła. (…) Apelujemy do pana wójta – prosimy pomyśleć o naszej wytrzymałości i możliwościach naszych kieszeni” – takim zdaniem kończy się list, który podpisali „Rozgoryczeni mieszkańcy”. Trudno się dziwić, czy podważać te argumenty, zważywszy na to, że wszystkie ościenne gminy robią, co mogą, by podatków nie podnosić. W Wyrykach np. nie ma tworu jak GZEAS, a za księgowość tamtejszych dwóch szkół odpowiada tylko jedna osoba (w Woli Uhruskiej aż 3). Za rozliczanie podatku śmieciowego dba pracownik tamtejszego UG, przy czym nie jest to jego jedyne zajęcie. W Woli Uhruskiej do obsługi systemu gospodarki odpadami wkrótce zatrudniony będzie nowy pracownik (roczny koszt ok. 40 tys. zł). To właśnie ta kwota zdecydowała, że wójt i radni podnieśli opłaty za śmieci, bo w budżecie brakowało środków na zatrudnienie nowej osoby w urzędzie. Teraz nie będzie już ku temu żadnych przeciwwskazań.
Wszystkie zarzuty postawione w piśmie odpiera wójt Jan Łukasik. – Zróżnicowanie stawek jest odpowiedzią na liczne interpelacje radnych. Poza tym wydaje się to zasadne również z tego powodu, że rodziny wieloosobowe produkują w przeliczeniu na jedną osobę mniej śmieci niż rodziny mniej liczne – wyjaśnia wójt. – Przewidywany roczny koszt zbiórki i utylizacji odpadów wynosi w tym roku 325 tys. zł (w tym ok. 280 tys. należy zapłacić firmie zbierającej odpady). Osób produkujących odpady jest na terenie gminy ok. 3200, a zatem wychodząc z założenia, że usługa ta powinna być w pełni finansowana przez osoby wytwarzające odpady, konieczna była podwyżka. Należy dodać, że ilość wytwarzanych odpadów każdego roku wzrasta, natomiast cena za zbiórkę i transport odpadów na wysypisko od 2013 roku nie zmieniła się i wynosi około 440 zł za tonę. Co do krytyki obsady niektórych stanowisk, w tym zasadności zatrudniania wicewójta, pracownika ds. obsługi Rady Gminy, pracowników GZEAS-u, GOSiR-u, stołówki szkolnej, PUW-u, a nawet sprzątaczek nie będę uzasadniał celowości zatrudniania poszczególnych osób, bo i tak nie uda mi się przekonać do swoich racji tych, którzy myślą inaczej. Chcę tylko powiedzieć, że pracownicy gminy oraz jednostek podlegających wykonali tylko w ciągu 10 lat kilkadziesiąt zadań inwestycyjnych, nie mówiąc o codziennej mrówczej pracy administracyjnej – przekonuje włodarz. – Każda jednostka ma swój zakres zadań i jest sukcesywnie kontrolowana co do jego realizacji. Myślimy o reorganizacji niektórych jednostek takich jak GOSiR, czy GZEAS oraz o poprawieniu funkcjonowania schroniska młodzieżowego i bazy żywieniowej. Nasza gmina nie należy do bogatych, ale oczekiwania mieszkańców są bardzo duże, a zwłaszcza te dotyczące budowy i remontu dróg, rozbudowy sieci wodno-kanalizacyjnej, dostępu do internetu, wykorzystywania odnawialnych źródeł energii i wielu innych projektów. Wszyscy wiedzą, że dopóki są możliwe do pozyskania dotacje z Unii Europejskiej, to należy z nich korzystać. Ktoś musi te projekty przygotować, nadzorować ich realizację oraz rozliczać, a później monitorować. Do tego potrzebna jest dobra, wykwalifikowana kadra, która będzie w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom i my taką kadrą dysponujemy. Jedną z nielicznych spraw, których nie realizujemy lub realizujemy w stopniu niewystarczającym jest informacja publiczna oraz promocja naszych działań. Zdając sobie sprawę z tego, że niniejsza wypowiedź nie wyczerpuje treści zawartych w „anonimie” zapraszam osobę piszącą do Urzędu Gminy lub na sesję Rady Gminy celem uzupełnienia wyżej podanych informacji – kończy Łukasik. (bm)

Komentarze