Pamięć nieczytelna

W centrum Urszulina stoi pomnik upamiętniający… Właśnie – nie wiadomo, kogo. Napisy na nim są nieczytelne. Można odczytać tylko fragmenty nazwisk. I bynajmniej nie chodzi o jakiś stu- czy dwustuletni obelisk, lecz o pomnik z 1990 roku.

Zadzwonił od nas zbulwersowany turysta, przejeżdżający przez Urszulin. – Zatrzymałem się obok przychodni, przy pomniku z krzyżami – mówi. – I stałem tak z 10 minut i nijak nie mogłem przeczytać napisu. Litery są wyblakłe. A szkoda, bo monument wydaje się być dosyć nowy i wystarczyłoby tylko napisy poprawić naprawdę niewielkim kosztem. Tylko zapewne nikomu się nie chce.
Chodzi o pomnik upamiętniający zamordowanie mieszkańców gminy przez hitlerowców, 25 kwietnia 1944 r. Postawiono go w 1990 r. Większość jego fundatorów już nie żyje. Opiekę jednak powinien pełnić gospodarz gminy.
Tomasz Antoniuk, wójt gminy Urszulin, tłumaczy, że pomnikami zajmuje się urząd wojewódzki ewentualnie starostwo. Wójt jednak zna problem i gdy tylko pozyska pieniądze na zagospodarowanie okolicznego terenu, w tym budowę miejsc parkingowych, to na pewno odnowi pomnik. A ma się to stać w ciągu najbliższych dwóch lat.
Do tego czasu trzeba będzie się domyślać, komu pomnik poświęcono. Przypomnijmy zatem, co upamiętnia.
Pacyfikacja ludności Urszulina i okolic miała miejsce w dniu 25 kwietnia 1944 roku. W czasie tym okolice Urszulina faktycznie nie były kontrolowane przez okupanta. Był to teren zabagniony, a zimą i wczesną wiosną nieprzejezdny, co sprzyjało działalności partyzanckiej, zwłaszcza że spalone były mosty na Włodawce w Michelsdorfie (Michałowie) i Kołaczach. W dniu 3 stycznia oddział Batalionów Chłopskich zniszczył linię telefoniczną, łączącą Urszulin z Cycowem. W dniu 20 kwietnia partyzanci z prosowieckiego oddziału im. Józefa Stalina zatrzymali i uprowadzili pod Urszulinem samochód pocztowy. W wyniku akcji odwetowej za napad na ukraińskiego posłańca tego dnia Niemcy zastrzelili prawdopodobnie łącznie 25 osób. Z mieszkańców Urszulina zginęli: Władysław Grabowski, Stanisław Andrzejewski, policjant, Ludwika Kozłowska, Hieronim Jung, J. Kostańczuk. Z innych miejscowości zginęli: Władysław Kosacki z Michałowa, Apolonia Jung z Wiązowca; Tomasz Jung z Kozubaty, Konstanty Krauze z Dębowca, Helena Hołod z Michelsdorfu, Józef Kozioł z kolonii Wytyczno, Maria Gierlińska ze Starego Załucza, Jan Gościński ze Starego Załucza, Ludwik Gawroński z Dębowca, Jan Środek z Nowego Załucza, Marianna Koper z Olszowa, Józef Pajączkowski z Zabrodzia, S. Kosiński, J. Konopka. Zatrzymano, a następnie zamordowano w Borku koło Chełma: Stefana Karbowskiego i jego żonę Stefanię z Zabrodzia, B. Majewskiego z Urszulina, Tadeusza Sironia z żoną z Zabrodzia, Wacława Śliwińskiego z matką z Zabrodzia. (pk)

Komentarze