Piękne gole dały zwycięstwo

ChKS CHEŁMIANKA – SOKÓŁ SIENIAWA 3:2 (1:1)
0:1 – Makowski (18), 1:1 – Pritulak (43), 2:1 – Tomalski (50), 2:2 – Hass (77), 3:2 – Poczwardowski (83).
ChKS: Kijańczuk – Kwiatkowski, Mazurek (46 Krzyżak), Wójcik, Kobiałka, Poczwardowski, Sękowski, Uliczny (86 Fornal), Jankowski (89 Kowalski), Pritulak, Tomalski.
Już dawno na stadionie w Chełmie nie było tylu emocji. Szkoda tylko, że sobotni mecz Chełmianki z Sokołem Sieniawa obejrzała tak mała liczba widzów. Pogoda zapewne wystraszyła wielu kibiców. Ci, co zdecydowali się obejrzeć mecz, nie żałowali. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko, do ostatniego gwizdka sędziego trzymające w napięciu. Mało tego, gole Aleksieja Pritulaka i Huberta Tomalskiego były godne filmowej kamery.
Po serii remisów i dwóch porażkach z JKS 1909 oraz Stalą Rzeszów chełmianie w meczu przeciwko walczącemu jeszcze o pozostanie w III lidze Sokołowi bardzo chcieli zainkasować trzy punkty. Od początku spotkania ruszyli do przodu i w 4 min. pierwszy raz bramce rywala zagroził Pritulak, oddając strzał z 20 m. Piłka jednak poszybowała nad poprzeczką. Kilka minut później akcję Tomalskiego z prawej strony zamykał Pritulak, ale i tym razem nie znalazł drogi do bramki. Ten sam piłkarz groźnie strzelał też z rzutu wolnego, ale bramkarz Sokoła był na posterunku. Tymczasem w 18 min. po dośrodkowaniu Damiana Skały piłka spadła na głowę Bartłomieja Makowskiego i było 1:0 dla Sokoła. Źle przy tej centrze zachował się Łukasz Kijańczuk, który powinien wyjść do piłki i ją wypiąstkować, bo zawodnikowi gości stał na czwartym metrze. Przez około kwadrans Sokół przeważał i miał kolejne szanse na zdobycie następnych goli. Groźnie głową strzelał Jarosław Milcz, a sytuację sam na sam z Kijańczukiem zmarnował Paweł Hass. W ostatnich 10 minutach znów do głosu doszli gospodarze, którzy starali się jeszcze do przerwy strzelić wyrównującego gola. Gra pressingiem na połowie przeciwnika opłaciła się i w 43 min. piłkę na 25 metrze przejął Pritulak. Najlepszy snajper Chełmianki przez nikogo nieatakowany przymierzył i w swoim stylu posłał futbolówkę w samo okienko bramki rywala. Łukasz Ćwiczak był bezradny.
Chełmianka bardzo dobrze rozpoczęła też drugą część meczu. W 50 min. świetnym strzałem z narożnika pola karnego popisał się Tomalski. Silnie uderzona piłka odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce. To był jeden z najpiękniejszych goli, jakie podopieczni Artura Bożyka zdobyli w tym sezonie. Uskrzydleni prowadzeniem gospodarze stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki. Tomalski i Pritulak siali popłoch w szeregach defensywnych Sokoła. Kilka dobrych piłek za plecy obrońców do skrzydłowych „rzucił” grający niezłe spotkanie Paweł Uliczny. Do akcji włączali się też Piotr Wójcik, Przemysław Kwiatkowski, Michał Kobiałka i Mateusz Poczwardowski. Chełmianka stworzyła sobie cztery świetne okazje do zdobycia gola, ale żadnej nie potrafiła wykorzystać. Najbliżej szczęścia byli Tomalski i Kobiałka, ale za każdym razem Ćwiczak był na posterunku. I kiedy wydawało się, że trzeci gol dla gospodarzy „wisi w powietrzu”, Sokół z niegroźnie zapowiadającej się akcji strzelił wyrównującą bramkę. W zamieszaniu w polu karnym największym sprytem wykazał się Hass, który z 7 metrów posłał piłkę do siatki. Strata gola nie załamała chełmskich piłkarzy, co miało miejsce niejednokrotnie w poprzednich meczach. Zawodnicy trenera Bożyka bardzo chcieli to spotkanie wygrać i raz jeszcze ruszyli do ataku. W 83 min. piłkę w polu karnym na lewej stronie dostał Poczwardowski. Lewoskrzydłowy Chełmianki zaryzykował i strzelił prawą nogą w długi róg. Piłka ku radości kibiców wpadła do bramki. Sokół robił co mógł, by zdobyć gola na 3:3 i sztuka ta udała mu się w 89 min. Do siatki z bliska trafił Patryk Kapuściński, ale sędzia asystent pokazał spalonego i arbiter główny Michał Ziemba z Rzeszowa gola nie uznał. W doliczonym czasie gry żadnej z drużyn nie udało się skonstruować akcji, która zakończyłaby się zdobyciem gola. Ostatecznie Chełmianka zasłużenie, po ciekawym pojedynku, pokonała Sokół, będąc w przekroju całego spotkania, zwłaszcza w jego drugiej połowie, zespołem lepszym.
W niedzielę 22 maja zespół trenera Bożyka zagra w Lubartowie z Lewartem, gdzie będzie chciał zrewanżować się za porażkę 0:2 z rundy jesiennej.(red)

Komentarze