Pilna potrzeba uwolnienia szaletu

Zapowiadane kontrole i pismo do ratusza to na razie jedyny efekt naszej publikacji na temat zanieczyszczania fekaliami terenów okolicy dworca głównego PKP w Lublinie. Sanepid interweniuje i podkreśla, że problem stanu sanitarnego na tym terenie jest ważny, jednak ratusz pozostaje w tej sprawie nieugięty. Radni dzielnicy Za Cukrownią zapowiadają, że mimo stanowiska urzędników nadal będą walczyli o czystość w dzielnicy.

 
Problem dotyczy terenu wokół dworca i płatnego szaletu miejskiego przy ulicy Gazowej.
– Toalety publiczne od 1 stycznia tego roku są płatne, więc większość potrzebujących osób z nich nie korzysta. Teren jest systematycznie zanieczyszczany ekskrementami, a przechodnie często są tego świadkami. Można tu zobaczyć osoby, które załatwiają swoje potrzeby do ustawionych na chodnikach śmietników. Idąc tędy, trzeba często omijać leżące na chodniku odchody. Widok jest okropny, a do tego dochodzi potworny smród – mówiła niedawno Lidia Kasprzak-Chachaj, przewodnicząca rady dzielnicy Za Cukrownią.
Właśnie dlatego rada dzielnicy Za Cukrownią zgłosiła w kwietniu wniosek do Urzędu Miasta Lublin, w którym poproszono, aby toaleta publiczna przy ulicy Gazowej była bezpłatna. Według radnych pomogłoby to, przynajmniej częściowo, rozwiązać problem. Jak podkreślają mieszkańcy, problem nieczystości wynika ze specyfiki okolicy, gdzie znajduje się noclegownia dla bezdomnych mężczyzn i dzienny ośrodek wsparcia dla bezdomnych. W okolicy działa punkt wydawania posiłków przy ulicy 1 Maja oraz punkt wydawania żywności przy ulicy Piekarskiej. To powoduje, że jest tam dużo osób bezdomnych, które nie zapłacą za toaletę i załatwiają swoje potrzeby wprost na chodniki.
– Jednak nie możemy mówić tu tylko o osobach bezdomnych, bo często widać tu zwykłych przechodniów, którzy widząc, że toaleta jest płatna, idą parę metrów dalej i robią to, czego w danej chwili potrzebują. Poza tym od pierwszego kwietnia do końca września toaleta publiczna czynna jest od godziny 6 do 22. Co mają zrobić te osoby w innych godzinach? – podkreśla Lidia Kasprzak-Chachaj.
W tej sprawie ratusz jest nieugięty. Jak dowiedzieli się radni dzielnicy, nie ma szans, aby toaleta publiczna była bezpłatna. Pojawiła się jednak szansa na zmianę tego stanowiska, ponieważ przedstawiciele Oddziału Higieny Komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie po kontroli tych terenów podkreślają, ze stan sanitarny obszaru wokół dworca jest niezadowalający. Takie oświadczenie w tej sprawie otrzymał „Nowy Tydzień” po publikacji tekstu na ten temat.

Sanepid za zniesieniem opłat

„… 28.04.2016 r. pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej przy udziale przedstawicieli Straży Miejskiej Miasta Lublin dokonali wizji lokalnej terenów zielonych oraz chodników i koszy na śmieci przy ulicy Dworcowej, ul. Gazowej, ul. Pocztowej, ul. 1 Maja oraz Placu Dworcowego. W trakcie kontroli uzyskano informacje od personelu sklepu z używaną odzieżą przy u. Dworcowej 4, że sporadycznie zdarzają się sytuacje załatwiania potrzeb fizjologicznych przez osoby bezdomne w okolicach sklepu. W dniu kontroli stwierdzono, że tereny przy w/w ulicach oraz znajdujące się na nich kosze na odpady komunalne nie są zanieczyszczone odchodami ludzkimi…” – czytamy w piśmie Sanepidu do „Nowego Tygodnia” z 23 maja br.
Tomasz Lis, kierownik oddziału nadzoru sanitarnego, podkreśla jednak w piśmie, że takie sytuacje mogą mieć w przyszłości miejsce i zwolnienie od opłat za korzystanie z toalety jest zasadne.
„… zwłaszcza przy braku dostępu do bezpłatnych toalet dla osób biednych i potrzebujących. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Lublinie, w dniu 05.05.2016 wystosował do Przewodniczącego Rady Miasta Lublin, pana Piotra Kowalczyka pismo z sugestią pilnej potrzeby uwolnienia od opłat za korzystanie z szaletu miejskiego, zlokalizowanego przy ulicy Gazowej…” – czytamy w piśmie.
Sanepid zapowiada też kolejne kontrole.
„… obszar Dworca PKP i sąsiednich ulic będzie w przyszłości podlegał okresowym kontrolom pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej przy wsparciu Straży Miejskiej Miasta Lublin w zakresie utrzymania należytego stanu sanitarnego na tym terenie…” – pisze Tomasz Lis.

Mimo interwencji Sanepidu stanowisko urzędników pozostaje bez zmian.

– Nasz komentarz w tej sprawie jest taki sam jak ostatnio. W ubiegłym roku Rada Miasta Lublin podjęła uchwałę o odpłatności za korzystanie z szaletów miejskich. Dzięki opłatom możliwe jest utrzymanie odpowiedniego standardu czystości szaletów, stałego zapewnienia środków higienicznych oraz wykonywania niezbędnych napraw i remontów. Pobieranie odpłatności za szalety przekłada się także na częściowe pokrycie kosztów ich utrzymania oraz możliwość odliczenia przez miasto Lublin podatku VAT z nakładów inwestycyjnych poniesionych na zadanie związane z budową i funkcjonowaniem szaletów miejskich – tłumaczy Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta.
– Zaczyna się okres letni i temperatury są już wysokie. Aż strach pomyśleć, co tu będzie się działo za miesiąc. Poczekamy na kolejne kontrole Sanepidu i użyjemy wszelkich sposobów, żeby w naszej okolicy było czysto, bo kontrole nic tu na razie nie zmieniły. Codziennie widać tu osoby załatwiające bez żadnego skrępowania swoje potrzeby – komentuje stanowisko urzędu miasta Lidia Kasprzak-Chachaj. 

Komentarze