Po Europie na rowerach

Rowerzyści z Grupy Rowerowej „Odnowa-Chełm” wrócili z tygodniowego rajdu po Europie. Czekało na nich sporo utrudnień: awarie rowerów, burze gradowe. – Było nawet wybudowane na ścieżce rowerowej więzienie. Ale co to by był za rajd, gdyby nie obfitował w trudności i surwiwalową przygodę – relacjonuje jeden z uczestników wyprawy.

Cykliści z Grupy Rowerowej „Odnowa-Chełm” w takich rajdach są zaprawieni. Ale przyznają, że szlak Bawaria – Austria – Włochy, przebiegający najpiękniejszymi trasami rowerowymi Europy, był bardzo trudny. Do pokonania mieli 550 km odcinek podzielony na pięć etapów. Nocowali w namiotach. Zmagali się z burzami gradowymi i słabymi oznaczeniami dróg. Ale mówią, że warto było, bo przeżycia były niesamowite.
– Trasa obfitowała w mnóstwo stromych wzniesień, zamkniętych odcinków dróg, na ścieżce rowerowej natrafiliśmy nawet na więzienie – mówi Czesław, komandor Rajdu. – Awarie rowerów, gubiące się szlaki, a wieczorem rozbijanie namiotu z myślą, aby wygodnie położyć zmęczone nogi. Dziesięciokilometrowy zjazd z szybkością dochodzącą do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę zapewnił każdemu dawkę adrenaliny, ale także stwarzał duże ryzyko. Nie obyło się bez upadków i otarć. Wysiłek, jaki włożyliśmy w jazdę, rekompensowały piękne widoki środkowych Alp, starych miasteczek, kościołów i zamków oraz szerokie bystre rzeki, po których spływają karkołomnie pontony. Sielankowe wioski i pola winogronowe dodawały klimatu śródziemnomorskiego. Wina z tych winnic różniły się smakiem od francuskich, ale były również smaczne, a piwo w każdej odsłonie uzupełniało nawodnienie. Końcowy etap na wyspie miasta Grado pokazał bogactwo tutejszych notabli, piękne hotele i ogromne prywatne wille – więcej w tym snobizmu niż prawdziwej turystyki.
Rowerzystów urzekła też pełna turystów Wenecja. Mówią, że w tego typu wyprawach mogą sprawdzić swoje umiejętności, a liczy się w nich siła przetrwania. Chełmscy rowerzyści dziękują za pomoc kierowcy samochodu technicznego. (mo)

Komentarze