Podsumowanie studenckich szaleństw

Lubelskie Dni Kultury Studenckiej 2016 można oficjalnie uznać za zakończone. Przez cały maj odbyło się ponad 40 koncertów największych polskich artystów oraz zagranicznych gwiazd.
Samorządy studentów KUL, UP i Politechniki Lubelskie po raz kolejny wspólnie zorganizowały koncerty i imprezy towarzyszące. Juwenalia rozpoczęły się tradycyjnym korowodem 4 maja.
– Nasze lubelskie święto studentów stało się imprezą, o której słyszała cała Polska. Specjalnie na ten czas przyjechali moi znajomi z Krakowa, Warszawy, a także z Wrocławia, aby wspólnie się bawić – wspomina Konrad Grzesiuk z Rady Uczelnianej Samorządu Studenckiego UP.
W czasie tegorocznych koncertów przekrój gatunków muzycznych był ogromny, ponieważ wystąpili m.in. Enej, Dżem, Luxtorpeda, Natalia Nykiel, Dawid Podsiadło, Talib, Grubson. – Dla mnie jednym z najlepszych koncertów był występ zespołu Akcent. Lubię słuchać disco polo i wcale się tego nie wstydzę, a to był świetny koncert, a przede wszystkim super wokalista Zenon Martyniuk – opowiada Ewa Śpiewak, studentka UP. – Doskonale bawiłam się też na koncercie Happysad. Znam prawie wszystkie ich piosenki na pamięć, więc mogłam razem z nimi śpiewać!
Organizatorzy Juwenaliów, Medykaliów i Kozienaliów wielokrotnie podkreślali, jak ważne jest dla nich zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom. Oprócz incydentu ze studentką, która spadła z platformy podczas korowodu, nic złego się nie przydarzyło. – Dzięki licznej ochronie oraz obstawie medycznej, mimo ogromnego tłumu, czułam się bezpieczna i mogłam bawić się na koncertach – potwierdza Basia Grzeszczyk, studentka KUL.
Jedni oceniają tegoroczne święto studentów jako najlepsze, inni dostrzegają różne wady. Aleksandra Nalepa, studentka KUL, jako rodowita lublinianka w Juwenaliach uczestniczy od kilku lat. – Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że jednak lata wcześniejsze bardziej mi odpowiadały. W tym roku główną i jedyną zaletą były zespoły, jakie u nas wystąpiły – mówi Aleksandra. – Niestety, na tym plusy się kończą. Juwenalia trwały stosunkowo krótko, a zrezygnowanie z Feliniady nie było dobrym pomysłem. Niestety, moim zdaniem nie do końca dobrze to było zorganizowane, ponieważ na przykład na Kozienaliach popularne gwiazdy dawały swoje koncerty na małej scenie, gdzie ludzie po prostu wpadali na siebie i się przepychali, zaś przy dużej scenie były wtedy pustki. Mam nadzieje, że za rok będzie to lepiej przebiegało i będę pozytywnie zaskoczona.
Po miesiącu hucznych imprez i koncertów studenci muszą jednak powrócić do swoich obowiązków. – Chciałoby się pójść jeszcze raz na koncert, spędzić tak radośnie czas, ale niestety, trzeba brać się za naukę, bo nieubłaganie nadciąga sesja – dodaje Konrad Grzesiuk.MG

Komentarze