Polegli w doliczanym czasie

0:1 – Chariasz (90+4).
PŁAWANICE: Dmuch – Paweł Szajna (87 Petruk), Neckar, Hawryluk, R. Malinowski, Gąsiorowski, Szałaj, A. Czajka, Dudko, Nestorowicz, Kamiński. Trener – Michał Filipczuk.
START: Skrzypa – Saj, Łuczyn, Wojciechowski, Lenard, Kowalski (60 Ciesielski), Iwan, Chariasz, Wójcik (95 Wójtowicz), Kleban (75 Frącek), Sadowski. Trener – Bartłomiej Czajka.
Sędziowali: Walczuk oraz Wójcik i Staniuk.
Do niedzielnej potyczki ze Startem Pławanice przystąpiły osłabione brakiem kilku zawodników, m. in.: Michała Filipczuka, Patryka Szkałuby, Michała Pogorzelca, Tomasza Rzeszuta, Mateusza Palucha, Michała Wojcieszka, Patryka Urbana, Damiana Wiśniewskiego i Bartłomieja Kozaczuka. Nie tylko jednak z tego powodu zespół z Krasnegostawu był faworytem. Od kiedy Start objął Bartłomiej Czajka wicelider okręgówki wygrał dwa swoje spotkania strzelając aż 14 bramek, a tracąc 3. I pierwsze minuty niedzielnego starcia w Pławanicach potwierdziły dobrą dyspozycję zespołu gości. W 13 min. Mateusz Wójcik mocno uderzył z 10 m, ale futbolówka przeleciała tuż nad poprzeczką. Trzy minuty później na listę strzelców mógł wpisać się Sebastian Sadowski, ale Dmuch skutecznie interweniował. Po 25 minutach meczu do głosu doszli gospodarze. Najpierw bramkarza Startu próbował pokonać Sebastian Dudko, ale przestrzelił, potem prosto w Skrzypę uderzył Robert Hawryluk. Najlepszą okazję na gola dla Pławanic zmarnował jednak Michał Kamiński, który w 33 min. trafił w słupek. – W pierwszej połowie nie graliśmy najlepiej, minęło trochę czasu zanim zawodnicy przyzwyczaili się do tego małego boiska – opowiada Bartłomiej Czajka, trener zespołu z Krasnegostawu. Po przerwie goście dominowali. Kilku dogodnych okazji nie wykorzystał niezwykle skuteczny ostatnio Daniel Chariasz (m.in. w 69 min. nie trafił do pustej bramki), a także Sadowski. – Warto pochwalić bramkarza Pławanic, który kilka razy ratował swój zespół przed stratą gola – zauważa Czajka. Swoją szansę mieli też zepchnięci do obrony gospodarze. W 72 min. Kamiński znalazł się sam przed Skrzypą, ale przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. W 85 min. mieliśmy kontrowersję. W polu karnym gospodarzy przewrócił się szarżujący Ciesielski, sędzia wskazał na wapno, ale zmienił zdanie po interwencji liniowego. – Moim zdaniem to był ewidentny faul i należał nam się karny – komentuje trener Startu. Wreszcie przyszła 94 minuta spotkania. Karol Wojciechowski podał piłkę do rozpędzonego Chariasza, a ten silnym strzałem w długi róg w końcu pokonał Dmucha i trzy punkty pojechały do Krasnegostawu. (kg)

Komentarze