Policja dobrze się spisała

Marzena Łopuszyńska jest wdzięczna policji za szybką i skuteczną interwencję

Rzadko zdarza się, żeby ktoś dziękował policji za interwencję. Zazwyczaj wszyscy „psioczą” na stróżów prawa, albo wzruszają ramionami, mówiąc: „Przecież tylko wykonują pracę. Za to im płacą”. Ale ta jedna na tysiące doceni!

 

– Jestem im niesamowicie wdzięczna. Pomogli mi, kiedy byłam w opałach. Nie zapomnę im tego. Są na miejscu, gdy zachodzi potrzeba. Mam do nich pełne zaufanie – mówi Marzena Łopuszyńska.
Pani Marzena od dwóch lat wynajmowała mieszkanie przy al. Armii Krajowej w Chełmie. Wszystko było w porządku – nigdy nie zalegała z płatnościami i żyła w zgodzie z właścicielką mieszkania. Do czasu. W marcu tego roku właścicielka poinformowała kobietę, że będzie musiała w niedalekiej przyszłości zwolnić lokum. Umowa o wynajem miała trwać do poniedziałku 9 maja, ale pani Marzena mogła jeszcze przebywać pod tym adresem do końca miesiąca (do czasu, aż nie znajdzie sobie kolejnego mieszkania). Tym bardziej, że już wcześniej dokonała wszystkich opłat za pełny miesiąc. Ale kilka dni po 9 maja, bez żadnej zapowiedzi, właścicielka przyszła do mieszkania wraz ze swoją córką. Obie kazały się kobiecie natychmiast wynieść. – Zabrała z przedpokoju zapasowy komplet kluczy i razem ze swoją córką zaczęły wyrzucać moje rzeczy na klatkę schodową. Właścicielka powiedziała, że mogę zabrać swoje klamoty i przetrzymać je w piwnicy, ale sama mam się wynosić. Groziła, że jak tego nie zrobię, to wyrzucą wszystko na trawnik przed blok. Kiedy zeszłam do piwnicy, wszystko leżało już rozwalone – opowiada kobieta.
Spanikowana lokatorka zadzwoniła po policję. Patrol, który przyjechał na miejsce, poinstruował właścicielkę mieszkania, że nie ma prawa działać w ten sposób. Kazali jej wszystkie rzeczy wnieść z powrotem do mieszkania. Niepocieszona właścicielka wykonała polecenia mundurowych i zaraz po tym razem z córką wróciła do Warszawy, gdzie na co dzień mieszka. Po tak nieprzyjemnym zajściu pani Marzena szybko opuściła lokum. – Wyprowadziłam się, pomogli mi znajomi. Ale czegoś takiego się nie spodziewałam… Przecież zawsze byłam w porządku, nigdy nic złego się nie działo. A ona tak się zachowała – mówi rozżalona kobieta. (pc)

Komentarze