Postulat zabrany do grobu

88-letni Wiktor Larwiński z Marynina nie doczekał postawienia w lesie Borek tablicy upamiętniającej mieszkańców Rejowca i okolic pomordowanych przez hitlerowców. Takie było jego ostatnie marzenie, ale zmarł, zanim się spełniło. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek się ziści.

 

O ostatnim marzeniu 88-letniego Wiktora Larwińskiego z Marynina (gmina Rejowiec), któremu za żołnierską służbę w czasie II wojny światowej rząd RP przyznał tytuł Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny, pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” dwukrotnie. Schorowany weteran ze łzami w oczach opowiadał nam o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się wiosną 1944 r. Po pacyfikacji Marynina hitlerowcy aresztowali wtedy i zamordowali kilkudziesięciu młodych mężczyzn z jego rodzinnej wsi. Ofiarami Niemców padli też mieszkańcy innych miejscowości powiatu chełmskiego, m.in.: Hruszowa, Żulina, Borowicy, Zagrody, Woli Żulińskiej, Czechowa-Kąt. W sumie z rąk okupanta zginęło wówczas ponad stu trzydziestu młodych mężczyzn. Pan Wiktor opowiadał, że przed oczyma wciąż ma obrazy mieszkańców swojej wsi, którzy zginęli z rąk hitlerowców. Jego ostatnim marzeniem było upamiętnienie ich męczeńskiej śmierci i postawienie w lesie „Borek” pomnika z tablicą, na której wyryte będą nazwiska wszystkich żołnierzy AK oraz ludności cywilnej pochodzących z gminy Rejowiec i okolic zamordowanych przez okupanta podczas akcji pacyfikacyjnej w maju i czerwcu 1944 r. Mimo sędziwego wieku, pan Wiktor robił wszystko, co w jego mocy, aby tablica powstała. Wysłał dziesiątki pism do szeregu instytucji, w tym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, IPN, a nawet do prezydenta RP. Budowa tablicy napotkała na przeszkody biurokratyczne, a zdrowie pana Wiktora nie pozwalało mu już zajmować się sprawą. Musiał zrezygnować z funkcji prezesa Gminnego Koła Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych w Rejowcu. W końcu pan Wiktor zmarł, nie doczekawszy budowy tablicy. Nie wiadomo, czy przedsięwzięcie kiedykolwiek zostanie zrealizowane. Naukowcy nie mają pewności, że ludność ze spacyfikowanych wsi pod Rejowcem została pochowana właśnie w lesie Borek. Niewykluczone, że miejscem ich spoczynku była Kumowa Dolina.
– Słusznie, że pan Wiktor chciał upamiętnić ludzi, którzy zostali pomordowani przez hitlerowców – mówi Stanisław Gołub, archeolog chełmski. – Niestety, nie mamy dowodów, że mieszkańcy wsi pod Rejowcem zostali tam spaleni. Nie mając takiej pewności, trudno, aby stawiać tablicę. (mo)

W odpisie listu napisanego przez aresztowanego przez Niemców i osadzonego w chełmskim więzieniu Janka Luszawskiego, 14-latka z Żulina czytamy: „Matko najdroższa, siostry i cała rodzino, znajomi i sąsiedzi, przesyłamy Wam ostatnie słowa… oczekuję ostatniej swojej godziny życia. Ach, Boże, ileż jest dla człowieka ciężkich chwil, jak żegnać się w tak młodym wieku, z tak pięknym światem… Już od dwóch tygodni jest mi wiadomo, że moje życie w najbliższej chwili zgaśnie. Ach, Boże, jakaż rozpacz tak długo czekać na śmierć, może jeszcze dzień, może dwa… 60 lub 80 ludzi stracono z naszych stron i Hruszowa dnia 29.06.1944 r. już odeszli na miejsce wiecznego spoczynku i niech jeszcze budzi sen nasz los, dziś lub jutro spoczniem… W miejscu publicznym niech doznamy Waszej pamięci, stanie pomnik przy naszej szkole. Jeszcze raz zostańcie szczęśliwi i zdrowi. Odchodzę na wieczne rozstanie…”.

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł500 plus nerwy
Następny artykułWymarzony… drogi park