Prawosławny Lublin

Przed przypadającym w przyszłym roku 700-leciem Lublina warto zastanowić się nad mnogością tradycji składających się na dziedzictwo kulturowe i budujących wyjątkowość naszego miasta – podkreślali organizatorzy wielkiego festiwalu wschodniosłowiańskiego, który przed tygodniem na moment cofnął czas, pokazując, jak wiele Lubelszczyzna zawdzięcza prawosławiu.

Jesteśmy tu u siebie

Festiwal Wschodniosłowiańskie Dziedzictwo Kulturowe Lublina odbywał się na trzech płaszczyznach. – Każdego dnia staraliśmy się zaprezentować wschodniosłowiańskie dziedzictwo kulturowe Lublina z innej perspektywy: słowa, a więc historycznej i i teologicznej, obrazu, czyli ikonografii oraz Śpiewu, a zatem w warstwie muzycznej. – Tłumaczy ideę wydarzenia Andrzej Boublej, rzecznik prasowy prawosławnej diecezji lubelsko-chełmskiej. – Prawosławie na tych ziemiach jest obecne od wieków, od czasów dużo wcześniejszych, niż unia brzeska czy rozbiory rzeczypospolitej – przypominali współorganizatorzy, Instytut Kultury Prawosławnej w Lublinie oraz Bractwo Prawosławne Świętych Cyryla i Metodego. – Kultura prawosławna nigdy nie była dla Lublina zjawiskiem obcym. Od zarania dziejów, nieopodal, na lubelskim Czwartku, stała pierwsza, drewniana jeszcze cerkiew, zastąpiona potem przez świątynię pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, która obecnie służy wiernym jako katedra naszego Kościoła, przy ul. Ruskiej – informuje ks. abp Abel, ordynariusz diecezji, nie ukrywając, że w przeszłości wielokrotnie dla Cerkwi na ziemiach polskich przychodziły momenty trudne i bardzo bolesne. – Kiedy dziś stoimy w obliczu wigilii tego wielkiego wydarzenia, jubileuszu 700-lecia miasta Lublina, mam nadzieję, że nasz głos, prezentacja tego szczególnego piękna, jakie niesie ze sobą tradycja wschodniosłowiańska, będzie akcentem miłym sercu nie tylko prawosławnych mieszkańców naszego miasta – dodaje arcybiskup.

Religia terapeutyczna

– Idea naszego festiwalu ma swą genezę m.in. w spotkaniach ubiegłego wieku, które odbywały się już w latach 90-tych, kiedy zaczęto poszukiwać elementów łączących rzeczywistość religijną i kulturową Wschodu i Zachodu. – Żeby zrozumieć sens naszego przekazu, trzeba się odwołać do istoty prawosławia, zgodnie z którą jest ono rzeczywistością angażującą całą osobowość człowieka wraz ze wszystkimi jego zmysłami tak, by w pełni mógł odkryć to prawdziwe bogactwo, jakim jest chrześcijaństwo – podkreśla prof. dr hab. Krzysztof Leśniewski z KUL, szef rady programowej Festiwalu. – Odwołując się tak do rozumowego, emocjonalnego, ale i estetycznego chłonięcia doznań chcemy ukazać prawosławie jako religię terapeutyczną, które swym pięknem może stanowić oparcie także dla osób nie odnajdujących się w rzeczywistości eklezjalnej różnych wyznań – dodaje profesor. Uczestnicy festiwalu faktycznie, mieli okazję zapoznać się z dziedzictwem, ale i teraźniejszością lubelskiego prawosławia na wielu płaszczyznach, zarówno uczestnicząc w wykładach historycznych, teologicznych, kulturoznawczych i etnograficznych, ale także podziwiając ikonografię i biorąc udział w warsztatach oraz w konkursie dla młodzieży szkół ponadgimnazjalnych, słuchając muzyki cerkiewnej, a nawet kosztując tradycyjnych potraw z południowego Podlasia serwowanych przez Koło Gospodyń Wiejskich „Aktywne Kobiety” z Jabłecznej.
Organizatorzy nie kryją nadziei, że nabierając cykliczności impreza będzie nadal rozbudowywana. TAK

Komentarze