Prokurator wraca do biblioteki

Będą dalsze, prokuratorskie konsekwencje skandalu w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie, który kilka tygodni temu ujawnił „Nowy Tydzień”. Prokuratura bada czy była dyrektorka placówki nie przekroczyła uprawnień zatrudniając, a potem nadzorując w pracy swojego syna, który gnębił koleżanki i kolegę.
Miesiąc temu opisaliśmy historię pracowników biblioteki, którzy przez kilka lat doświadczali prawdziwej gehenny ze strony swojego kolegi z pracy, a prywatnie syna ówczesnej dyrektorki. Według ich relacji magazynier miał być szarą eminencją w głównym gmachu przy ul. Narutowicza.

– Dlatego nie liczył się z nikim i z niczym. Robił co chciał, wiedząc, że nikt nie będzie leciał na skargę, bo może stracić pracę. I tak wobec ludzi, którzy podnosili głos, stosowano szykany, np. byli przenoszeni do innych działów – mówił nam jeden z pracowników.
Cierpiały kobiety. Mężczyzna składał im propozycję seksualne, wydzwaniał, chciał omacywać i całować. Słał sprośne esemesy, wydzwaniał. Do jednej z pokrzywdzonych próbował włamać się do mieszkania. Szybko wpadał w furię. Obrzucał wulgaryzmami, obrażał, szydził. W ataku złości, pokazał gest poderżnięcia gardła.
Doszło do tego, że niektórzy przechodzili załamanie nerwowe i musieli korzystać z pomocy lekarskiej. W końcu nie wytrzymali. W październiku ubiegłego roku trzy odważne osoby – dwie kobiety i mężczyzna – złożyli zawiadomienie do prokuratury. – Przeprowadzono postępowanie sprawdzające. Nie doszło do postawienia zarzutów, bo sprawę należało umorzyć – powiedziała nam Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Śledczy nie mieli innego wyjścia– musieli w taki sposób zamknąć sprawę. Jak czytamy w uzasadnieniu, stwierdzono bowiem, że podejrzewany w chwili zdarzeń był niepoczytalny. Nie może odpowiadać przed sądem.

Wieloletnia dyrektorka Zofia C. z końcem ubiegłego roku odeszła na emeryturę po 14 latach kierowania placówką. Zwolniono także jej syna. Prokuratura postanowiła wyłączyć część materiałów do odrębnego postępowania, dotyczącego przekroczenia uprawnień. Jak informuje prokurator Agnieszka Kępka, trwa postępowanie sprawdzające i nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów.
Tymczasem do biblioteki wrócił spokój. – Zmieniła się atmosfera. Po prostu wróciła normalność – mówią pracownicy. LL

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułCzas na zapisy
Następny artykułAuto spłonęło po zderzeniu