Przebudowa tak, ale…

Do końca roku ma powstać dokumentacja przebudowy ulicy Abramowickiej od wysokości ul. Sadowej do granic miasta. Nie będzie to łatwe zadanie, co pokazały pierwsze konsultacje z mieszkańcami.
Spotkanie odbyło się 31 maja w siedzibie rady dzielnicy Abramowice. Już po wstępnej prezentacji firmy Urban Media mieszkańcy punktowali kolejne proponowane im rozwiązania. Pod ostrzałem pytań znaleźli się wykonawcy i urzędnicy z Zarządu Dróg i Mostów. Mieszkańcy w ogromnej większości nie zgadzają się na preferowane zwężenie jezdni głównej i włączenie w pas drogowy dróg serwisowych.
– Inwestycja współfinansowana będzie ze środków unijnych. Z tej puli pieniądze trafią również na przebudowę skrzyżowania ul. Krochmalnej z Diamentową oraz na budowę łącznika ul. Kunickiego z Wrotkowską. Za wywłaszczone działki zostanie wypłacone odszkodowanie wyliczone przez rzeczoznawcę – mówił Mirosław Łuciuk, zastępca dyrektora ds. przygotowania inwestycji ZDiM.

Co przewiduje projekt?

Względem dzisiejszej, 11-metrowej jezdni głównej plan zakłada jej zwężenie na odcinku 2,5 kilometra do siedmiu metrów. Równolegle do niej, przy zabudowie mieszkaniowej i warsztatach pracy, po obu stronach będą poprowadzone drogi serwisowe o szerokości pięciu metrów, . Projekt zakłada też wyposażenie „serwisówek” w ścieżki rowerowe (2 metry szerokości) i chodniki (metr), od zewnątrz. Łącznie pas drogowy będzie miał ok. 30 metrów szerokości. Miasto zakłada też kilka zjazdów z drogi głównej na serwisowe – m.in. na wysokości posesji nr 52, 76-80, 98-102, 142 czy 199, do tego kilka wieloetapowych przejść dla pieszych. Prace objęłyby nie tylko ul. Abramowicką, ale i poszerzenie skrzyżowań z ulicami Powojową, Odległą, Strojnowskiego czy Podleśną. Na wysokości Abramowicka 234, czyli granicy miasta, znalazłaby się zajezdnia dla autobusów i parkingi.

Wiele wątpliwości

Po zaprezentowaniu projektu z drogami serwisowymi mieszkańców poniosły nerwy. – Dlaczego wcześniej nikt nie pytał nas w tej sprawie? Żadnych zgód, pism i nagle mamy poważną koncepcję. Po co parking na końcu miasta? – to jedynie nieliczne z pytań abramowickiej społeczności.
– Jest to przetarg na rozbudowę drogi klasy G [główna, przyp. red.]. To rozwiązanie wynika z przepisów prawa, które nie dopuszczają bezpośredniego wjazdu z działek prywatnych – argumentowali projektanci Urban Media.
Nie mniejsze opory budzi parking na krańcu miasta, zlecony przez Zarząd Transportu Miejskiego. – Jak w ogóle można podejmować takie decyzje bez wcześniejszych konsultacji z nami? Zabieracie mi sporą część działki – irytowała się jedna z mieszkanek, której działka miałaby zostać wywłaszczona pod parking.
– Pięć metrów szerokości i cztery przy wjeździe na posesję? Jak zmieszczę się tutaj równiarką? – pytał jeden z przedsiębiorców prowadzący zakład przy Abramowickiej. – Jak wyobrażacie sobie państwo tiry skręcające i jadące dalej drogą serwisową? – podnosił.

Łączą siły w podpisach

Dyskusji nie było końca. Zaplanowane zaraz po spotkaniu konsultacje z policją i strażą miejską dotyczące bezpieczeństwa przeszły jakby bez echa. Mieszkańcy dyskutowali już pojedynczo, ale z projektantami i między sobą tylko o drodze. Na propozycję Pawła Wyrwasa w ratuszu zostanie złożona petycja z podpisami mieszkańców, którzy sprzeciwiają się budowie dróg serwisowych. – Złożymy ją w ciągu tygodnia. Chcemy dotrzeć z tą informacją do jak największej liczby mieszkańców. Czekamy na lepsze rozwiązania i propozycje ze strony miasta – mówi Paweł Wyrwas.
Jak przyznał dyrektor ZDiM, projekt może zostać zmieniony, jeśli będzie miał poparcie większości mieszkańców. – Spróbujemy przeanalizować projekt ul. Abramowickiej bez „serwisówek” – mówił Mirosław Łuciuk. Wstępnie koszty inwestycji szacowane są na 25-30 milionów złotych.
Jedno jest pewne – mieszkańcy Abramowic nie odpuszczą sprawy przebudowy arterii biegnącej przy ich domach, warsztatach pracy i działkach. Ciąg dalszy „batalii” o kształt Abramowickiej już wkrótce…
BARTŁOMIEJ CHUDY

Komentarze