Przebudzenie Ogniwa

OGNIWO WIERZBICA – RUCH IZBICA 2:1 (0:1)
0:1 – Maciej Śliwa (5 karny), 1:1 – Maciej Śliwa (63 samobójcza), 2:1 – P. Bąk (75).
OGNIWO: Bonat – Nowaczek, Zwolak, Pulipczuk, Gałecki (80 I. Hanc), Krupski (46 Pietruszka), Szanfisz, Stańczuk (46 Rutkowski), Nyszko (46 Welter), K. Hanc, P. Bąk. Trener – Sebastian Kogut.
RUCH: Pastuszak – Wlizło, Kaszak, Gieleta, Fornal (60 Jasiński), Malczewski, Lewandowski, Macierj Śliwa, Łata, D. Łata, Stępniak. Trener – Arkadiusz Mazurek.
Sędziowali: Pawlak oraz Misztal i Ptaszek.
Pierwsze połowa starcia Ogniwa z Ruchem stała na bardzo słabym poziomie. – Obie drużyny nic nie grały, z boiska wiało nudą – przyznaje Artur Wawruszak, kierownik zespołu z Wierzbicy. Goście szybko objęli prowadzenie, rzut karny wykorzystał Maciej Śliwa, ale to wszystko na co było ich stać. – Widząc, że gramy słabo, trener już w przerwie dokonał trzech zmian i na boisko wyszedł zupełnie inny zespół – opowiada Wawruszak. Po zmianie stron gospodarze dominowali i zasłużenie wygrali, choć goście mogą mówić o pechu. – W 60 min. straciliśmy kontuzjowanego Fornala, a chwilę potem sami strzeliliśmy sobie bramkę i nasza gra się posypała – mówi Radosław Pawlak, wiceprezes zespołu z Izbicy. Pechowym autorem „swojaka” okazał się ten, który wyprowadził Ruch na prowadzenie, czyli Maciej Śliwa. Kacper Hanc próbował dograć piłkę do Patryka Bąka, a Śliwa interweniował tak niefortunnie, że pokonał Pastuszaka. Gola na wagę trzech punktów dla Ogniwa zdobył wspomniany P. Bąk ładnym uderzeniem z 16 metrów. – Powinniśmy wygrać wyżej, ale np. Nowaczek trafił w poprzeczkę, a dwie dobre okazje zmarnował Szanfisz – podsumowuje Wawruszak. (kg)

Komentarze