Przebudzenie Saweny

1:0 – Wachulski (15), 2:0 – Suszcz (30), 3:0 – Suszcz (57), 4:0 – Wachulski (68).
SAWENA: R. Jaglewicz – Czmielewski, Niemiec, Krawczyński, Łubkowski, Łabędzki (74 Teter), Suszcz (80 Kierepka), Paszkowski, J. Jaglewicz, Maliszewski (70 Kolanowski), Wachulski. Trener – Marek Tarnowski.
TATRAN: Mróz – A. Stasiuk, P. Stasiuk (70 Pukas), K. Mazurek, D. Mazurek, P. Mazurek, Barzał (48 Sawczuk), Błaszczak, Tymicki, Suduł, Soczyński. Trener – Mirosław Berbeć.
Sędziowali: Pawlak oraz Bryda i Domański.
Po pięciu porażkach z rzędu piłkarze Saweny w końcu zwyciężyli. – Dawno nie pamiętam, żeby moi zawodnicy popełnili tyle błędów w obronie – powiedział po ostatnim gwizdku Mirosław Berbec, trener zespołu z Kraśniczyna. – Ponadto gospodarze byli dziś od nas świeżsi, szybsi, od razu przerywali nasze akcje, wyprzedzali nas w walce o piłkę – dodaje. Goście nie mieli lekko z jeszcze jednego powodu. W ich bramce znów nie mógł zagrać nominalny bramkarz, bo wszyscy są chorzy lub mają urazy, stąd między słupkami stanął Mróz, na co dzień defensywny pomocnik. Tatran był też nieskuteczny. Może nie zasłużył na wygraną, ale piłka dwa razy powinna wpaść do siatki Saweny. Dobrych sytuacji nie wykorzystali jednak Tymicki i Kamil Mazurek.
– Nas po prostu cieszy, że w końcu wywalczyliśmy trzy punkty – komentuje z kolei Marek Tarnowski, trener zespołu z Sawina. – Wreszcie zagraliśmy dobre spotkanie, byliśmy szybsi od rywala, nie było dla nas straconych piłek i to przyniosło efekty – dodaje. Cała Sawena grała nieźle. Paszkowski, Suszcz, J. Jaglewicz i Wachulski wymieniali ze sobą sporo podań i praktycznie wbijali piłkę do pustej bramki Tatranu. (kg)

Komentarze