Przede mną 63 zadania…

Ma 38 lat, wyższe wykształcenie, ukończone studia doktoranckie z zakresu ekonomii w Szkole Głównej Handlowej i 12-letnie doświadczenie w pracy samorządowej. Działa w świdnickim aeroklubie, strefie AK-1, a po pracy chętnie przesiada się na rower i rusza na przejażdżki z Klubem Rowerowym „Alfa”. Od zeszłej środy Michał Piotrowicz jest nowym zastępcą burmistrza. Odpowiada za inwestycje i pozyskiwanie pieniędzy zewnętrznych.

Spodziewał się pan tej nominacji?

– Na pewno wymarzyłem sobie takie stanowisko lub podobne do niego, bo nie ukrywam, że odpowiada ono w pełni moim zainteresowaniom, mojemu dotychczasowemu doświadczeniu i wiedzy. Natomiast trudno sobie taki obrót sytuacji zaplanować, bo jest on uzależniony od naszych przyszłych szefów.

Już wiadomo, że nie będzie się pan zajmował w urzędzie miasta oświatą i sprawami społecznymi, a takie zadania podlegały dotychczas jednemu z wiceburmistrzów. Jakie obszary w takim razie będą panu podlegać?

– Autorzy zmian uznali, że zasadne jest połączenie w jednym ręku wszystkich spraw dotyczących inwestycji, zamówień publicznych jak również pozyskiwania funduszy zewnętrznych. Ma to za zadanie usprawnić cały proces inwestycyjny, przyśpieszyć uzyskiwanie potrzebnych dokumentów w całym procesie aplikowania o środki, tak abyśmy je mogli w sposób sprawny, komfortowy realizować.

Przed panem trudne zadania. Czekają obiekty sportowe przy ul. Fabrycznej…

– Ta inwestycja jest ogromna, ale to jedno z 63 zadań, nad którymi właśnie pracujemy. Ich wartość rozpoczyna się od 100 tys. zł aż po 20 czy 40 mln zł. Faktycznie sięganie po pieniądze unijne na przebudowę tych obiektów będzie zadaniem bardzo trudnym, ale staramy się do tego należycie przygotować. Liczymy również na pozytywny lobbing ze strony wszystkich środowisk, bo w tej chwili mam wrażenie, że wokół tej inwestycji próbuje się tworzyć negatywny klimat. Natomiast nasza determinacja jest na tyle duża w przypadku kluczowych inwestycji, że w razie potrzeby jesteśmy gotowi zrealizować je również ze środków własnych.

Inwestycje kluczowe dla Świdnika to w tej chwili jakie?

– Operujemy w kilku obszarach. W drogowych to na pewno ul. Kusocińskiego, o której budowę od lat zabiegamy i się do niej przygotowujemy. W zakresie infrastruktury sportowej priorytetem są obiekty Avii, zarówno mierząc zapotrzebowaniem społecznym, jak i wartością tych inwestycji w chwili obecnej, możemy je uznać za kluczowe. Oczywiście czeka nas również budowa al. NSZZ Solidarność czy ulic położonych w dalszej odległości od centrum miasta. Musimy wrócić do tych osiedli, które powstały stosunkowo niedawno i jest tam pilna potrzeba budowy infrastruktury. Temat jest trudny, bo to zabudowa rozproszona, poza tym istnieją na tych terenach problemy z własnością działek. Do tego jako priorytet mamy również rozwiązania problemu wód deszczowych w naszym mieście, czyli budowę kolektora.

Załóżmy, że dojdzie do sytuacji, że rzeczywiście na najważniejsze inwestycje nie uda się zdobyć pieniędzy i trzeba będzie wydać na ich realizację środki własne. Czy miejski budżet jest w stanie wytrzymać takie obciążenie?

– Pamiętajmy, w jakiej kondycji finansowej gmina się znajduje. Na tle innych samorządów nasza moc inwestycyjna czy też możliwość zaciągania zobowiązań jest bardzo duża. Jeśli będziemy skazani po sięganie po pożyczki na inwestycje, to przy mądrym montażu finansowym będzie nas na to stać. Cały czas jednak liczymy na środki strukturalne i cały czas przygotowujemy się do aplikowania o nie.

Dziękuję za rozmowę
Agnieszka Kalinowska

Komentarze