Przeszły piekło za życia

Państwowe Muzeum na Majdanku zorganizowało obchody Dnia Pamięci o Holokauście i przeciwdziałaniu zbrodni przeciwko ludzkości w 73. rocznicę powstania w getcie warszawskim. W związku z tym odbyło się tam spotkanie z panią Wandą Lotter – dzieckiem ocalałym z Holokaustu, która opowiedziała o okupacyjnych losach swojej rodziny.
Wanda Lotter urodziła się w Kownie 9 września 1939 na terenie byłego ZSRR. Jej mama, Zofia Grzesiak pochodziła z biednej rodziny chasydzkiej. Podczas II wojny światowej cudem przeżyła Holocaust. Po zakończeniu wojny rodzina osiedliła się w Pile. W 1952 roku Wanda Lotter przyjechała do Lublina. Tutaj ukończyła naukę i wyszła za mąż. Jest członkiem Gminy Wyznaniowej Żydowskiej oraz stowarzyszenia „Dzieci Holokaustu”.
– Wewnętrznie czuję potrzebę, by mówić o tym, co się wydarzyło, by uzmysłowić młodemu pokoleniu ten koszmar, jaki nasi rodzice musieli przeżyć – mówiła Wanda Lotter.
Opowiedziała ona historię swojej matki, która opisała wszystko, co jej się przydarzyło, w książce „Między Horyniem a Słuczą”. – Jeśli po bestialskim wymordowaniu całej jej rodziny była gotowa, z małym dzieckiem, przetrwać tę gehennę, to znaczy, że była wielka. Jej książka jest swoistym testamentem, który przez pryzmat jednej osoby ocala godność tych ludzi, którzy zginęli – mówiła p. Lotter. – Niestety, potem mojej matce ciągle towarzyszył lęk. Tak naprawdę dla niej wojna nigdy się nie skończyła. Nigdy, idąc ulicą, nie podnosiła oczu, bo bała się, że ktoś dostrzeże jej strach.

Przetrwały dzięki Polakowi

Z licznej rodziny, która zamieszkiwała Wołyń i Polesie, podczas wojny ocalały tylko Wanda i jej matka. Udało im się przeżyć dzięki 27-letniemu Tadeuszowi Grzesiakowi, który się nimi zaopiekował.
– Przez wiele lat nie pozwalał mi wystąpić o nadanie odznaczenia za to, co zrobił. Był niedoścignionym przykładem odpowiedzialności za siebie i innych. Jak się potem okazało, pomógł nie tylko nam, ale był tak skromnym człowiekiem, że nie mówił nam o tym – wspominam pani Wanda. – Ratowanie Żydówki z małym dzieckiem było wówczas swoistym bohaterstwem. Po wielu latach jestem mu wdzięczna za to, że nauczył mnie radzenia sobie w skrajnych sytuacjach życiowych i przegrywania z godnością, pozostając przy tym człowiekiem z pogodą ducha.
W końcu, 18 lipca 1995 Tadeusz Grzesiak został odznaczony tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” za ukrywanie żony i przybranej córki.
Straszliwa samotność
W maju 1943 roku rodzina Grzesiaków została zatrzymana podczas niemieckiej łapanki w Sarnach i trafiła do obozu pracy w Leopoldsdorf pod Wiedniem. Pani Wanda najbardziej pamięta doskwierającą jej samotność. – Zostawałam sama w baraku, bo starsze dzieci wysyłano już do pracy. Ja nie mogłam się do nikogo odezwać, żeby nie zdradzić swojego pochodzenia. Wyobrażałam więc sobie różne bajki i sama je sobie opowiadałam – mówiła p. Lotter. – To był okropny czas, którego nie da się wyprzeć z pamięci.
W 1945 roku, po przejściu Armii Czerwonej, rodzina Grzesiaków została przewieziona bydlęcymi wagonami z powrotem do Polski. – Choć mieliśmy świadomość, że nikt tu na nas nie czeka, to najważniejsza była świadomość, że wracamy do naszego kraju – dodaje p. Lotter.
Pamiętamy…
Podczas spotkania podsumowano projekt edukacyjny „Wędrówki po Lublinie. Miejsca Holokaustu odkrywane na nowo”, realizowany w ramach I edycji programu „Pamiętamy… 17 marca – 19 kwietnia”. Adresowany jest on do uczniów zainteresowanych historią swojego miasta, w szczególności okresem okupacji niemieckiej. Zajęcia poświęcone historii lubelskiego getta stały się okazją do aktywnego odkrywania zdarzeń, biografii ludzi czy miejsc pamięci obecnych w przestrzeni miejskiej Lublina. Projekt zrealizowała młodzież z VIII LO w Lublinie.MG

Komentarze