PZL zaskoczy konkurencję

W poprzednim przetargu dla MON PZL-Świdnik zaoferował model AW149. Czym zaskoczy konkurencję teraz?

PZL-Świdnik ma duże szanse w przetargu na dostawę śmigłowców dla polskiej armii – uważa poseł Artur Soboń. Atutem świdnickich zakładów ma być zaproponowanie zupełnie innej maszyny niż w poprzednim postępowaniu. Nowy, oczekiwany z niecierpliwością przetarg, jak zapowiada świdnicki parlamentarzysta, powinien zostać ogłoszony już niebawem.


Przetarg na zakup śmigłowców został zapowiedziany przez szefa MON jeszcze w ubiegłym roku. Wiadomo było, że w pierwszej kolejności resort będzie chciał kupić maszyny dla sił specjalnych i śmigłowce morskie. Do przetargu zostały zaproszone trzy firmy: PZL-Świdnik, PZL Mielec i francuski Airbus Helicopters. Świdnickie zakłady, liczą, że resort obrony wybierze oferowane przez nie maszyny i tym samym wielomilionowy kontrakt trafi do nich. Tzw. dialog techniczny z producentami zaproszonymi do składania ofert został już zakończony.
– Wszystko idzie zgodnie z planem – mówi poseł Artur Soboń. – Rozmowy z trzema producentami dobiegły końca. Podczas nich ustalono warunki nowych przetargów. W najbliższym czasie powinny zostać one ogłoszone: najpierw przetarg na śmigłowce wsparcia pola walki dla wojsk specjalnych, a potem kolejny: na śmigłowce morskie. Producenci poprosili Ministerstwo Obrony Narodowej o minimum 4 miesiące na przygotowanie ofert. Zobaczymy, czy MON zgodzi się na tę prośbę.
Poseł uważa, że świdnickie zakłady mają dużą szansę na to, aby zgarnąć kontrakt na śmigłowce, bo według jego wiedzy oferta PZL-Świdnik ma być ciekawa i bardzo konkurencyjna.
– Jestem dobrej myśli. Znam produkty konkurencji i wiem jaki produkt zaoferuje PZL-Świdnik. Będzie to zupełnie inny śmigłowiec niż w poprzednim postępowaniu. To bezkonkurencyjna maszyna. Znamy Caracale i wiemy, co oferuje francuski producent. Zobaczymy, co pokaże w przetargu. Pytanie, co przedstawi nasz główny konkurent, czyli PZL Mielec. Zakład zobowiązał się, że zaproponuje śmigłowce Black Hawk, ale chciałbym zwrócić uwagę, że w Mielcu nie są produkowane Black Hawki, tylko ich wersja s70i. Śmigłowiec s70i a Black Hawk, którym latają Amerykanie, to inne maszyny o różnych możliwościach – podkreśla A. Soboń.
Zdaniem posła optymistycznie nastraja też fakt, że Mielec zrezygnował z udziału w przetargu na śmigłowce morskie. (w)

Komentarze