Roztrzaskał się o drzewo

Pędzący Peugeot 406 zjechał z drogi, odbił się od dwóch drzew i zatrzymał na trzecim. Kierowcę wyrzuciło z auta. Lekarzom nie udało się go uratować, zmarł w szpitalu.

 

Kolejny wypadek na krajowej „dwunastce” w miejscowości Janów (gm. Chełm). Tym razem jednak auto rozbiło się nie na odcinku wiodącym przez tamtejszy las (tuż za wylotem z Chełma), a kilka kilometrów dalej (niedaleko skrzyżowania z drogą do Janowa).
Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Chełmie wezwanie do wypadku otrzymał kilka minut przed godz. 21 w niedzielę (8 maja). Na miejsce pojechały dwa radiowozy policyjne, dwa zastępy straży pożarnej i karetka pogotowia ratunkowego. Jak udało się ustalić, 47-letni chełmianin w pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem i zjechał z drogi. Samochód zjechał na pobocze, ściął dwa drzewa i uderzył w trzecie.
– W momencie zderzenia licznik zatrzymał się na prędkości 170 km/godz. Kierowcę wyrzuciło z pojazdu, leżał w polu przy drodze – informuje Tomasz Błaziak, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Chełmie.
Peugeot był kompletnie zniszczony – ze ściętym dachem, została jedynie pokrywa silnika. Służby ratownicze miały problem z rozpoznaniem marki pojazdu. Strażacy okleili zawory gazu, żeby nie dopuścić do pożaru i oświetlili teren. Ratownicy medyczni jeszcze na miejscu przeprowadzili kilkudziesięciominutową akcję reanimacyjną. 47-letni kierowca w krytycznym stanie został przewieziony do chełmskiego szpitala. Tam zmarł w wyniku doznanych obrażeń ciała.
Trwa ustalanie dokładnych okoliczności wypadku. Badanie krwi (robione „na szybko” w szpitalu) wykazało w organizmie mężczyzny ponad 4 promile alkoholu. To, w jakim stanie znajdował się kierowca, w połączeniu z zawrotną szybkością, jaką jechał, wyjaśniałoby przyczynę tragicznego wypadku. Policja jednak nie przyjmuje wyników za miarodajne i czeka na wyniki sekcji zwłok. 
(pc, fot. Lublin 112)

Komentarze