Ruch wygrywa w błocie

1:0 – Maciej Śliwa (28), 2:0 – Lewandowski (32), 3:0 – Gieleta (86), 4:0 – Mikuła (90+2).
RUCH: Pastuszak – Pawelec, Kaszak, Fornal, Michał Śliwa, Malczewski, D. Łata, M. Łata (78 Mikuła), Maciej Śliwa, Lewandowski, Stępniak (29 Gieleta). Trener – Arkadiusz Mazurek.
SPÓŁDZIELCA: Bielecki – Mroczek, Jędruszak (68 Borek), Żukowski, D. Orłowski, Iwaniuk (80 Stefańczuk), A. Osoba, D. Osoba (85 Łatka), Cejman, Hawerczuk (75 Sas), Lechowski. Trener – Tomasz Bielecki.
Sędziowali: Lackowski oraz Domański i Ptaszek.
Piłkarze gospodarzy lepiej poradzili sobie w walce na błotnistej murawie i pewnie pokonali beniaminka z Siedliszcza. – Cały tydzień walczyliśmy o to by boisko było w jak najlepszym stanie, ale dzień przed meczem nad Izbicą przeszła ulewa, no i niestety murawa była dziś w fatalnym stanie – przyznaje Marcin Antoniak, kierownik Ruchu. Niedzielne starcie Spółdzielca zaczął dobrze. – Jeszcze przy stanie 0:0 Lechowski dwa razy urwał się obrońcom rywala i był faulowany, ale sędzia nie pokazał żadnej czerwonej kartki, a mógł dwie. W jednej z tych sytuacji powinien też chyba podyktować dla nas rzut karny – mówi Zbigniew Droń, prezes Spółdzielcy. W 28 min. w zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Maciej Śliwa, który z bliska zdobył pierwszego gola dla Ruchu. Cztery minuty później było już 2:0, Lewandowski w sytuacji sam na sam pokonał Bieleckiego. – To chłopaków trochę podłamało. Poza tym błoto zalegało niemal na całym stadionie, co nie ułatwiało nam konstruowania akcji. A to my musieliśmy prowadzić grę, bo Ruch nastawił się na kontrataki – mówi Droń. I właśnie po przechwytach i szybkich kontrach gospodarze zdobyli w końcówce dwa kolejne gole. – Wygraliśmy wysoko, ale wynik jest trochę mylący. Spółdzielca naprawdę nie grał źle i momentami był bardzo groźny – podsumowuje Antoniak.

Komentarze