Rumak galopem, gospodarz zygzakiem

W czwartek (7 kwietnia) tuż przed godziną 17 włodawscy policjanci wyjechali do najbardziej nietypowej interwencji w tym roku. Zgłoszenie dotyczyło konia galopującego ulicą Okunińską. Spłoszone zwierzę biegło w kierunku Orchówka, a za nim na rowerze pędził zygzakiem właściciel rumaka. Być może interwencja mundurowych nie byłaby potrzebna, gdyby nie trudności z koordynacją ruchową gospodarza, które bezpośrednio związane były z wypitym alkoholem. Niestety, niemal 2 promile krążące w jego krwioobiegu dość skutecznie utrudniały mu pościg za koniem. W takiej sytuacji policjanci najpierw postanowili zatrzymać śledzącego zwierzę mężczyznę. Gdy grzecznie poprosili go o zatrzymanie się, ten tak się przejął, że aż spadł z roweru. W międzyczasie koniem zaopiekował się syn gospodarza, który złapał zwierzę i odprowadził je do zagrody. – Z ustaleń policjantów wynika, że koń uciekł z posesji, a widząc to jego właściciel, nie namyślając się wiele, wsiadł na rower i ruszył za nim – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Teraz 68-latek z Włodawy odpowie przed sądem za niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierząt oraz spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym znajdując się pod działaniem alkoholu. Za te wykroczenia grozi mu kara grzywny, aresztu lub ograniczenia wolności – wylicza pani rzecznik.

Komentarze