Skuli i zapomnieli

Nie popisali się bystrością dwaj policjanci z Włodawy, którzy zakuli w kajdanki kobietę, wsadzili ją do radiowozu, przywieźli do komendy, a po przesłuchaniu wypuścili. Funkcjonariusze, z których śmieje się już cała włodawska komenda, nie dostrzegli, że zatrzymana jeszcze w samochodzie zdjęła „bransoletki” i schowała je do torebki. Ich brak mundurowi zauważyli dopiero jakiś czas po wyjściu kobiety. Ostatecznie odwrócili kota ogonem i – by wyjść z sytuacji z twarzą – oskarżyli ją o kradzież kajdanek.

W sobotę (1 lipca) policyjny patrol pilnujący porządku podczas koncertu w Okunince zauważył, jak para przechodzi przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Mundurowi zatrzymali pieszych i chcieli im wręczyć mandaty. Kobieta odmówiła przyjęcia kary. Nie chciała też się wylegitymować, ani podać swoich danych. W związku z tym policjanci siłą wsadzili ją do radiowozu, skuli jej ręce i ruszyli do komendy, by tam przeprowadzić dalsze czynności. W darodze do Włodawy kobiecie udało się oswobodzić „z bransoletek”. Schowała je do torebki. Co ciekawe, ani w samochodzie, ani tym bardziej w komendzie żaden z funkcjonariuszy nie zwrócił uwagi na to, że nasza bohaterka nie ma już skrępowanych rąk. Po zakończeniu przesłuchania kobieta została zwolniona do domu.
– Byłam tak zdenerwowana tą sytuacją, że z tego wszystkiego zapomniałam, iż mam w torebce te kajdanki – mówi. Kobieta pieszo ruszyła spod komendy w stronę Okuninki. Na jej spotkanie, wyszedł jej przyjaciel. Para spotkała się na rogatkach miasta, pod jednym z marketów. – Weszłam do sklepu, by kupić coś do picia. Wtedy zorientowałam się, że mam w torebce kajdanki. Po wyjściu na parking podjechał do nas radiowóz. Wysiedli z niego czterej policjanci, którzy – grożąc mi i strasząc gazem – ponownie brutalnie wepchnęli mnie do auta i znowu trafiłam do komendy. Gdy oddałam kajdanki, zostałam zwolniona – opowiada nasza rozmówczyni. – Wiem, że źle zrobiłam, nie podając danych, ale mam żal do policji, że zamiast ścigać prawdziwych przestępców czy handlarzy narkotyków, zajmują się wlepianiem mandatów porządnym obywatelom – dodaje kobieta.
W taki zaś sposób całą sprawę widzą policjanci: – W sobotę włodawscy policjanci podjęli interwencję wobec 42-letniej mieszkanki Chełma, która popełniła wykroczenie w ruchu drogowym – tłumaczy Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Kobieta podczas interwencji odmówiła podania swoich danych osobowych, a podczas wykonywania czynności doprowadzenia stawiała czynny i bierny opór. Policjanci zgodnie z przepisami zastosowali wobec niej środki przymusu bezpośredniego. Kobieta trafiła do komendy we Włodawie, gdzie policjanci zdecydowali o sporządzeniu wniosku do sądu za popełnione wykroczenia. Po wykonanych czynnościach kobieta została zwolniona. Zaraz po tym jeden z policjantów zorientował się, że brakuje jednej pary kajdanek. Kobieta była ostatnią osobą, która opuściła komendę, więc policjanci postanowili sprawdzić czy to ona ukradła kajdanki. Ich przypuszczenia były słuszne. Kajdanki były w jej torebce. Teraz policjanci prowadzą czynności wyjaśniające w sprawach o wykroczenia dotyczące złamania przepisów ruchu drogowego, odmowy podania danych osobowych oraz kradzieży. W komendzie przeprowadzono czynności związane z wyjaśnieniem, w jaki sposób doszło do takiej sytuacji. Zakończono je rozmową dyscyplinującą – dodaje pani rzecznik. (bm)

Komentarze