Słowacki dzwon i dzbanek

Kraksa Jarosława Adamiaka w sobotniej odsłonie 8. Morris Cup Jahodna 2016 na szczęście nie odbiła się na tempie wyścigowej jazdy lublinianina, który w kolejnym dniu imprezy rozgrywanej na Słowacji wywalczył puchar za trzecie miejsce w klasie E1-2000. Do Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski powrócił ubiegłoroczny wicemistrz Polski Mateusz Misiewicz, dwukrotnie zajmując piąte miejsce w klasie A-2000.

 
Jarosław Adamiak, niespodziewany zwycięzca inauguracyjnej rundy w Załużu, debiutował na trasie usytuowanej w pobliżu Koszyc. W hondzie civic przed słowackimi zawodami dopracowano kwestię aerodynamiki, montując dodatkowe ospojlerowanie; zabieg miał istotnie poprawić prowadzenie auta w licznych, szybkich partiach wyścigu. Jarek sporo czasu poświęcił również na dobór właściwych opon. Pierwszy podjazd wyścigowy w zasadzie ustawił kolejność w klasie E1-2000: faworyci z Automobilklubu Małopolskiego – Szymon Piękoś i Karol Krupa odskoczyli na bezpieczny dystans, kolejni dwaj rywale nie byli w stanie dotrzymać tempa Adamiakowi. Szanse na niemal pewny puchar prysły po błędzie lublinianina w drugiej próbie. – Zdekoncentrowałem się na chwilę, byłem przekonany, że w kolejny zakręt należy wjechać szybko, niestety pomyliłem się – tłumaczył Jarek. Zabrakło miejsca na korektę toru jazdy, honda uderzyła prawym bokiem w barierę, a uszkodzone zawieszenie, niestety, uniemożliwiło kierowcy A. Kieleckiego osiągnięcie mety. Sprowadzenie brakujących części z Polski i sprawna praca serwisu przy naprawie pozwoliły naszemu kierowcy na start w niedzielnej części imprezy. Tym razem obyło się bez problemów – Jarek poprawił czas z pierwszego dnia najpierw o dwie, a potem o kolejną sekundę i sięgnął po trzeci w tegorocznych rozgrywkach „dzbanek”.
Dobre tempo, nie do końca satysfakcjonujący wynik – tak w skrócie można ocenić występ Mateusza Misiewicza, który również po raz pierwszy startował w Jahodnej. Pauzujący od Sopotu 2015 zawodnik A. Lubelskiego Sport, w związku z zawirowaniami dotyczącymi utworzenia wyścigowej klasy dla renault clio, włożył do seryjnego auta nowy silnik i zgłosił je… w grupie A, chcąc spróbować rywalizacji wśród samochodów z większą, dopuszczalną ilością przeróbek. Póki co dokonał jedynie drobnych usprawnień (wyjęcie fotela pasażera, obniżenie i korekta zawieszenia), uzależniając dalsze starty i prace nad clio od rozwoju sytuacji w klasie. Mateusz w słowackich zawodach okazał się najszybszym kierowcą A-2000 z Polski, ale wystarczyło to tylko do dwukrotnego zajęcia piątej, przedostatniej lokaty. Powód? Finiszował za plecami czterech miejscowych kierowców, którzy rywalizując w słowackim czempionacie, równolegle byli klasyfikowani w GSMP. W niedzielnej części imprezy Misiewicz miał sporą szansę na poprawę pozycji o jedno „oczko”, jednak rywal zdołał utrzymać 0,4 sekundową przewagę po pierwszym podjeździe wyścigowym. – Ogólnie jestem zadowolony: niemal seryjne clio było niewiele wolniejsze od znacznie bardziej przerobionych aut Słowaków, jednak to pierwszy od wielu miesięcy start zakończony poza podium – podsumował lublinianin.
Z Jahodnej Łukasz Głowacki

Wyniki:
III runda GSMP: 1. Waldemar Kluza (A. Beskidzki, ford fiesta) czas: 4.07,329, 2. Igor Drotar (SVK, skoda fabia) +2,619, 3. Andrzej Szepieniec (A. Kielecki, mitsubishi lancer) +12,397, 28. Misiewicz +51,525 (5. A-2000);
IV runda GSMP: 1. Kluza 4.07,608, 2. Drotar +2,370, 3. Szepieniec +4,113, 14. Adamiak +33,027 (3. E1-2000), 22. Misiewicz +48,882 (5. A-2000)

Komentarze