Spółdzielnia mieszkaniowo… pożyczkowa

Konrad Sawicki i Piotr Szyszka (na zdjęciu), członkowie rady nadzorczej spółdzielni, zgłosili sprawę do prokuratury i domagają się ustąpienia prezesa i przewodniczącego rady nadzorczej SM w Świdniku

W czerwcu zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku udzielił nieoprocentowanej pożyczki świdnickiej Autonomicznej Sekcji Piłki Siatkowej. ASPS reprezentował jej prezes i członek zarządu, który jednocześnie jest przewodniczącym rady nadzorczej SM w Świdniku. Mimo że już upłynął termin, pożyczka nadal nie została spłacona. W miniony czwartek dwaj członkowie rady nadzorczej SM złożyli w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Domagają się również od prezesa i przewodniczącego rezygnacji ze swoich funkcji.

W czerwcu ubiegłego roku zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku udzielił 15 tys. zł pożyczki ASPS Avia. Pieniądze miały być zwrócone do 30 listopada zeszłego roku, ale nie wróciły dotąd do SM. W tzw. międzyczasie powstał Miejski Klub Sportowy Avia, który przejął klub siatkarski. Do miejskiej spółki trafiły również zobowiązania ASPS. Wśród dokumentów znalazła się także umowa pożyczki ze spółdzielnią. Dopiero na tym etapie o jej udzieleniu dowiedzieli się członkowie rady nadzorczej SM, którzy nie kryli swojego oburzenia.
– Spółdzielnię Mieszkaniową w Świdniku na potrzeby zawarcia tej umowy reprezentowali prezes i wiceprezes, natomiast Stowarzyszenie ASPS reprezentował prezes i członek zarządu Marian Chałas, który jest również przewodniczącym rady nadzorczej SM w Świdniku. Upraszczając: prezes udzielił pożyczki swojemu pracodawcy – mówi Konrad Sawicki, wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej w świdnickiej spółdzielni.
Członkowie rady nadzorczej tłumaczą, że do udzielenia takiej pożyczki w ogóle nie powinno dojść.

– Zarząd nie był uprawniony do zawarcia umowy pożyczki z obcym podmiotem – mówi Piotr Szyszka, przewodniczący komisji Gospodarowania Zasobami Mieszkaniowymi w świdnickiej spółdzielni. – Dlatego złożyłem wniosek do prokuratury o zbadanie tej sprawy w związku z możliwością popełnienia przez zarząd przestępstwa polegającego na działaniu na szkodę spółdzielni oraz oszustwa.
Członkowie rady zwracają również uwagę, że pożyczka była na wyjątkowo preferencyjnych warunkach.
– W treści umowy nie ma jakichkolwiek zabezpieczeń interesu spółdzielni. Nie ma również gwarancji odzyskania długu. Co ciekawe, z treści umowy wynika jasno, że pożyczka jest nieoprocentowana i nie przewiduje się żadnych odsetek z powodu nieterminowej spłaty – wymieniał Konrad Sawicki.
Obaj członkowie rady nadzorczej. Oprócz złożenia zawiadomienia do prokuratury, oczekują również rezygnacji Mariana Chałasa z funkcji przewodniczącego, ale nie tylko tego. – Pożyczka nie została w żaden sposób ujawniona w dokumentach przedstawianych radzie nadzorczej. Uważam, że ludzie, którzy w taki sposób postępują, nie mają moralnego prawa zarządzać pieniędzmi członków Spółdzielni Mieszkaniowej. Jeśli byłbym na miejscu prezesa Słotwińskiego i pani wiceprezes Wilkołek, w takiej sytuacji zrezygnowałabym z zajmowanych stanowisk – dodał Konrad Sawicki.

Przedstawiciele SM w Świdniku potwierdzają, że pożyczka została udzielona ASPS i, jak się okazuje, nie po raz pierwszy.
– Poprzednie zostały spłacone w terminie. Tej ostatniej udzieliliśmy, bo klub był w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Jego przedstawiciele zwrócili się do nas, a my chcieliśmy pomóc – mówi Marek Słotwiński, prezes SM w Świdniku. – Gdybyśmy nie mieli żadnej umowy na tę pożyczkę, to wówczas byłoby to przestępstwo, ale my wszystkie dokumenty mamy.
Szef świdnickiej spółdzielni przyznaje natomiast, że błędem było niepoinformowanie rady nadzorczej o udzieleniu pożyczki. Z kolei Marian Chałas nie widzi w całej sprawie problemu. – PZL nie przekazał w minionym roku ASPS dotacji, stąd trudna sytuacja klubu i wniosek do Spółdzielni Mieszkaniowej o udzielenie pożyczki. Umowa jest legalna, podpisana i zgłoszona, gdzie trzeba. Ja tu nie widzę żadnego problemu – mówi Marian Chałas. – SM dobrze stoi finansowo i wspomaga świdnicki sport. Co w tym złego?
Szef rady nadzorczej tłumaczy również, że kwestia pożyczki nie stanęła na posiedzeniu tego organu, bo nie było takiej potrzeby.
– Takie sprawy leżą w kompetencji zarządu – dodaje Marian Chałas.
Co do prawidłowości umowy zawartej między SM a zarządem ASPS Avia ma jednak wątpliwości prezes Miejskiego Klubu Sportowego, do którego dokument trafił. Jak tłumaczy Łukasz Reszka, dotąd ta zaległość nie została przez MKS uregulowana.
– To jest jedna z sześciu pożyczek, które przedstawił nam prezes ASPS Avii. Wszystkie budzą nasze wątpliwości i wszystkie są właśnie badane przez biegłego rewidenta. Sprawdzamy między innymi, czy ta umowa ma pokrycie w dokumentach rachunkowych, czyli innymi słowy czy pożyczona kwota w ogóle została zaksięgowana – mówi Łukasz Reszka.
Do sprawy wrócimy. (kal)

Komentarze