Sprawiedliwi Ukraińcy w miejsce Szewczenki

Już w ten czwartek na posiedzeniu Rady Miasta jednym z tematów obrad będzie obywatelski projekt uchwały o zmianie nazwy obecnego Skweru Tarasa Szewczenki na Sprawiedliwych Ukraińców.
Wniosek, poparty podpisami blisko 1 700 lublinian oraz licznymi uchwałami organizacji kresowych i kombatanckich, wniosła grupa inicjatywna na czele ze Zdzisławem Koguciukiem, w której składzie są także Polacy, którzy ocaleli z Rzezi Wołyńskiej właśnie dzięki pomocy swych ukraińskich sąsiadów.

Pozostali ludźmi

Pan Stefan Wiechnik jako dziecko przeżył na jednej z wołyńskich wsi narastającą atmosferę terroru, śmierć swego zamordowanego wuja, a w końcu napaść ukraińskich nacjonalistów na ich polskich sąsiadów. Jak opowiada, ocalał, bo do rodziców przyszedł mieszkający w pobliżu Rusin, mówiąc – „uciekajcie, bo wszystkich was tu chcą pozabijać!”. Na samym Wołyniu ofiarą czystki etnicznej padło co najmniej ok. 160 tys. Polaków, na całych dawnych Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej – prawdopodobnie kolejne 100 tys. Co najmniej 200 tysięcy uciekło, często właśnie korzystając z ostrzeżeń, wsparcia i pomocy „Sprawiedliwych Ukraińców” – jak ich dzisiaj nazywają. Właśnie upamiętnieniu tych, którzy w tamtych strasznych czasach nie zatracili człowieczeństwa ma służyć kolejna inicjatywa bardzo aktywnego środowiska kresowego.

Trudna decyzja

Pomysł upamiętnienia Ukraińców ratujących Polaków od wyjątkowo okrutnej śmierci narodził się równolegle z innymi projektami, jak budowa na Skwerze Ofiar Wołynia pomnika upamiętniającego ofiary ludobójstwa dokonanego przez banderowców. – Chcemy przypomnieć wszystkich, którzy często z narażeniem własnego życia ratowali niewinnych, jednocześnie udowadniając, że nie wszyscy ulegli zbrodniczej, banderowskiej ideologii – tłumaczy Z. Koguciuk. Wybór Kresowian padł na Skwer Szewczenki bo – ich zdaniem – ten XIX-wieczny ukraiński poeta w swej twórczości wychwalał zbrodnie takie jak koliszczyzna (XVIII-wieczny bunt chłopstwa na Kresach, podczas którego dokonywano rzezi ludności polskiej i żydowskiej), a ponadto jest obecnie wykorzystywany jako jeden z symboli agresywnego nacjonalizmu ukraińskiego. – Nieznane są żadne związki Szewczenki z Lublinem. Nie ma żadnych powodów, by wyróżniać go w naszej przestrzeni publicznej, natomiast co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lublinian ma korzenie kresowe, co powinno znaleźć odzwierciedlenie także w nazewnictwie ulic i skwerów – uważa Koguciuk.
Sprzeciw wobec propozycji Kresowian wyraziła już kobieca Fundacja Tu Obok i jej liderka Marta Kurowska (żona byłego wojewody lubelskiego z czasów SLD i kandydatka PO do Rady Miasta). Wniosek, wniesiony w trybie projektu obywatelskiego budzi też kontrowersje niektórych radnych, którzy woleliby uniknąć tak narażania się Kresowianom, jak i środowiskom ukraińskim, stąd próby formalnego uchylenia się od podjęcia decyzji. Temat, choć budzący tyle emocji zgodnie z procedurą winien zostać rozpatrzony w drodze głosowania.TAK

Komentarze