Sprzęt wyparował z e-powiatu

Paweł Kołtun, wójt gminy Stary Brus, może mieć nie lada problem. Z jego urzędu zniknął sprzęt komputerowy za kilkadziesiąt tysięcy, który był kupiony w ramach projektu unijnego „E-Powiat Włodawski”. Wykryła to niedawna kontrola. Wójt zgłosił sprawę do prokuratury. Związek z „wyparowaniem” komputerów może mieć były informatyk, który w styczniu odszedł z pracy.

Projekt „E-Powiat Włodawski” zakładał poprawę komunikacji pomiędzy mieszkańcami powiatu a urzędem poprzez zwiększenie usług świadczonych drogą elektroniczną, zwiększenie dostępności urzędów dla osób niepełnosprawnych, poprawę komunikacji wewnętrznej w urzędach i komunikacji pomiędzy poszczególnymi urzędami powiatu oraz zwiększenie efektywności pracy administracji lokalnej. W jego ramach zostało dostarczone oprogramowanie do świadczenia e-usług. Dodatkowo kupiono zestawy komputerowe, serwery, systemy operacyjne, urządzenia biurowe i peryferyjne, które są niezbędne do uruchomienia powyższych usług. Do projektu wartego ponad 5 mln zł przystąpiły wszystkie samorządy powiatu, liderem było włodawskie starostwo.

Projekt był realizowany głównie w latach 2010-12. Wtedy to dostarczono do urzędów oprogramowania, serwery, komputery etc. W październiku 2014 r. po raz pierwszy lubelski Urząd Marszałkowski kontrolował projekt. Wówczas, poza drobnymi uwagami w kilku urzędach, nie było problemów. Jednak Stary Brus nie został wtedy skontrowany z powodu… nieobecności osoby odpowiedzialnej. Zostawiono jednak wytyczne. Przed dwoma tygodniami kontrolerzy pojawili się ponownie, aby sprawdzić projekt i dokonać inwentaryzacji sprzętu. Wszędzie było zgodnie z przepisami, poza urzędem w Starym Brusie, gdzie kilkadziesiąt pozycji wartych kilkadziesiąt tysięcy zł „wyparowało”. Ani wójt Paweł Kołtun, ani obecny informatyk nie mogą znaleźć tych urządzeń. A są to niebłahe rzeczy: np. cały serwer, kilkanaście licencji oprogramowania, „serca” sprzętu komputerowego etc. Wszystko warte dobrze ponad 40 tys. zł, przynajmniej według cen nominalnych. Wójt, nie mając innego wyjścia, a przy okazji będąc przynaglany przez starostę włodawskiego, musiał zawiadomić policję o możliwości popełnienia przestępstwa. Ta natychmiast zajęła się sprawą, oczywiście pod nadzorem prokuratury.
Według naszych ustaleń za sprzęt w ramach tego projektu odpowiedzialny był były informatyk. Czy faktycznie miał coś wspólnego z zaginionymi częściami, wykaże zapewne śledztwo. Kłopoty może mieć jednak i sam wójt, bowiem to on podpisywał umowę i on odpowiada za właściwy nadzór. A tego, jak się wydaje, w Starym Brusie nie było. – Takiego zdarzenia w historii projektów jeszcze nie było – mówią nam urzędnicy. – Były drobne braki, ale żeby wyparował cały serwer… Na pewno teraz Stary Brus będzie sławny – dodają cynicznie.
Wójt sprawy komentować nie chce. Nie chce też nikogo obwiniać, choć przyznaje, że pewne podejrzenia ma. Zapytany o powód rozstania się z byłym informatykiem mówi tak: – Oficjalna wersja jest taka, że rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron – twierdzi Kołtun. (gd)

Komentarze