Stare Załucze Ciekawostki lokalne (61)

Za łuką czyli za łąką
„Pochodzenie nazwy Załucze może wywodzić się od położenia wsi za Jeziorem Łukim lub też od powiedzenia „za łąką”, gdyż „łuka” w słownictwie czasów ówczesnych oznaczała „łąkę”. Nazwa Załukie pojawiała się już na kartach ksiąg wereszczyńskich z XVI wieku, dla określenia borów i lasów znajdujących się za okolicznym jeziorem”.
Adam Panasiuk, Śladami zapomnianej historii…, ze strony historia.urszulina.net

Śmierć komendanta

„W powiecie włodawskim dość wcześnie, bo już od początku 1944 r., Sowieci wspierani przez polskich komunistów rozpoczęli rozpracowywanie i likwidację członków podziemia niepodległościowego, którzy mogliby w przyszłości stanowić zarzewie oporu przeciwko ich panowaniu. 23 lutego 1944 roku we wsi Załucze Stare (pow. Włodawa) zostali zamordowani przez sowieckich partyzantów pod dowództwem Wołodimira Mojsenko ps. „Wołodia”, ze zgrupowania płk. Iwana Banowa „Czornego”, komendant Obwodu AK Włodawa kpt. Józef Millert „Sęp”, jego adiutant ppor. rez. Józef Majewski „Jotem” i żołnierz ochrony st. strzelec Józef Pasoń „Słowik”.
G. Makus, Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie w walce z polskim podziemiem niepodległościowym w latach 1944-1947, Włodawa 2009

PPN w szkole

„W Załuczu Starym znajduje się Ośrodek Dydaktyczno-Muzealny Poleskiego Parku Narodowego. Został zorganizowany w budynku po byłej szkole podstawowej. Działalność rozpoczął w styczniu 1993 r. W początkowym okresie ekspozycje umieszczone były w dwu salach i holu głównym. Zbiory podzielone są na trzy grupy tematyczne: ogólny (geograficzno-historyczny), etnograficzny i przyrodniczy”.
A. Wawryniuk, Monografia powiatu włodawskiego, Chełm 2010

Legenda o załuckim diable

„Sto, może dwieście lat temu, a może jeszcze dawniej, we wsi, idąc w kierunku Zawadówki, gdzie dzisiaj rosną dwa srebrne świerki, stała biedna chatka, w której mieszkał stary biedny chłop, co zwał się Bornus. Zawsze narzekał, że to bieda we wsi, na polu nic się nie rodzi, a nawet jak się urodzi, to albo susza albo burze i pioruny zniszczą plony, a w chacie zawsze bieda i gdyby ktoś dał mu pieniądze, to nawet oddałby diabłu dusze. Raz w nocy przyszedł do niego jakiś nieznajomy pan i obiecał dać mu tyle złota, ile zdoła podnieść, w zamian za podpisanie cyrografu na jego duszę. Bornus ochoczo się zgodził, cyrograf podpisał i obiecane złoto otrzymał. Lecz tak jak był biedny, dalej był biedny, bo szkoda było mu tego złota ruszyć. Zakopał złoto na moczarach, w stawie lub w biegnącym nieopodal głębokim rowie, na którym był drewniany mostek, w tylko sobie znanym miejscu. Niedługo potem jeszcze pożył, bo w zimie zmarł, a diabeł zabrał jego duszę. I od tej pory na tym moście straszyło. Zawsze przed godziną dwunastą w nocy, na moście stał jakiś pan w czarnym płaszczu lub we fraku, w kapeluszu na głowie i pilnował ukrytego skarbu. Często przechodzący nocą ludzie go wdzieli, lecz on nikogo nie zaczepiał. Dopiero jak ktoś zauważył, że zamiast butów miał kopyta, strach objął całą okolice. Wiedziano wtedy, że to diabeł strzegący zakopanego złota. Często mamiło ludzi, w tej okolicy. Zdarzało się, że taki nocny podróżny całą noc błąkał się, chodząc w koło, aby o wschodzie słońca, stwierdzić, że pomimo całonocnego błądzenia, jest w tym samym miejscu skąd wyszedł. Taki stan rzeczy, szerzący grozę wśród mieszkańców okolicznych wsi, trwał dosyć długo dopóty, dopóki dziedzic Ulasiński, po zakupie Jeziora Łukie z okolicznymi bagnami i moczarami, postawił krzyże na granicach swojego majątku. Jeden z tych krzyży postawił przy mostku, w miejscu nawiedzanym przez strzegącego skarbów Bornusa diabła. Od tej pory już go nie spotykano, a złoto do dnia dzisiejszego leży gdzieś zakopane na bagnach. Do tej pory stoi tam drewniany krzyż, jako dowód tej opowieści”.
Przewodnik turystyczny, Urszulin 2012, publikacja wydana w ramach projektu: „Urszulin – po pracy, Polesie”

Komentarze