Strach przed powtórką z Czarnobyla

Trzydzieści lat po katastrofie elektrowni atomowej pod Czarnobylem planują budowę składowiska wysokoaktywnych odpadów promieniotwórczych. Chełmianie się niepokoją. – A jeśli znowu dojdzie do skażenia? – pyta jeden z naszych Czytelników.

 

Kilka tygodni temu obchodzono 30. rocznicę największej w dziejach katastrofy elektrowni atomowej. Wybuch reaktora siłowni w Czarnobylu doprowadził do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi. Substancje radioaktywne dotarły m.in. nad Polskę. W położonym najbliżej granicy z Ukrainą Chełmie wybuchła panika. Chełmianie do dziś pamiętają te przerażające chwile. Ostatnio wspomnienia te odżyły ze zdwojoną siłą u jednego z naszych Czytelników. Chełmianin natknął się w Internecie na informację o budowie składowiska wysokoaktywnych odpadów promieniotwórczych, planowanej 11 km na zachód od zlikwidowanej Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej na Ukrainie.
– Przeraziłem się, gdy to przeczytałem – mówi nasz rozmówca. – W katastrofie sprzed trzydziestu laty ucierpiało mnóstwo ludzi. Radioaktywne świństwo dotarło także do nas. Niewykluczone, że nowotwory, na które coraz częściej zapadamy, to konsekwencja tamtej katastrofy. A jeśli znowu dojdzie do skażenia?
Okazuje się, że procedury w sprawie budowy składowiska odpadów pod Czarnobylem toczą się od listopada 2014 r. Temat znany jest w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie.
– Nie dziwię się, że sprawa zaniepokoiła czytelnika, bo ten temat wzbudza negatywne emocje – mówi Paweł Duklewski, rzecznik RDOŚ w Lublinie. – Nasza rola ograniczyła się do zamieszczenia oficjalnego zawiadomienia w tej sprawie. Do tego obligują nas przepisy. Postępowania w sprawach o oddziaływaniach transgranicznych prowadzi Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Informacje, którymi dysponują w tej sprawie urzędnicy chełmskiego starostwa, są dość lakoniczne.
– W postępowaniu dotyczącym budowy obiektu do składowania odpadów wysokoaktywnych, które mają być zawracane z Federacji Rosyjskiej po przetworzeniu wypalonego paliwa jądrowego z ukraińskich elektrowni jądrowych, zlokalizowanego 11 km na zachód od Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej na Ukrainie, starosta chełmski nie jest stroną uzgadniającą – informuje Marzena Kozaczuk, p.o. dyrektora Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska chełmskiego starostwa. – Informację o toczącym się postępowaniu Starostwo Powiatowe w Chełmie uzyskało 4 marca 2015 r. od Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Lublinie w związku z prowadzonym postępowaniem z udziałem społeczeństwa. Powyższa informacja została niezwłocznie podana do wiadomości publicznej w sposób zwyczajowo przyjęty oraz przekazana do terytorialnie przypisanych gmin. Starostwo nie posiada informacji o dalszych etapach powyższego przedsięwzięcia.
Szersze wyjaśnienia w tej sprawie uzyskaliśmy w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie.
– Udział społeczeństwa w Polsce na etapie określania zakresu raportu o oddziaływaniu na środowisko prowadzony był dwukrotnie – mówi Monika Jakubiak-Rososzczuk, rzecznik GDOŚ. – W ramach procedury z udziałem społeczeństwa nie zgłoszono do RDOŚ w Rzeszowie i Lublinie żadnych uwag. Przedmiotowa dokumentacja była opiniowana m.in. przez Państwową Agencję Atomistyki i Państwowy Instytut Geologiczny. PAA wystąpiła o dodatkowe wyjaśnienia do strony ukraińskiej w kwestii m.in. ukraińskich norm budowlanych i zakresu monitoringu radiologicznego. Otrzymane wyjaśnienia uznano za wystarczające. Strona polska wnioskowała o przekazanie decyzji końcowej dla przedmiotowej inwestycji po jej wydaniu. Decyzja ta zostanie podana do wiadomości publicznej celem zapoznania się z jej treścią. Do chwili obecnej nie otrzymano przedmiotowej decyzji. (mo)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPo 500 na urzędnika
Następny artykułMrówka prawie pewna