Strzelanina w okręgówce

36 goli strzelili piłkarze ligi okręgowej w siedmiu meczach czwartkowej kolejki. To ponad pięć bramek na jedno spotkanie. Górą byli faworyci. Zdecydowane zwycięstwa odnieśli Kłos Chełm, Unia Białopole, SPS Eko Różanka, Start Krasnystaw i Sparta Rejowiec Fabryczny. Ważny mecz odbył się w Pławanicach, gdzie miejscowy zespół uległ Spółdzielcy Siedliszcze i znalazł się w beznadziejnej sytuacji. By uratować się przed spadkiem, musi wygrać wszystkie mecze do końca sezonu i liczyć na potknięcia innych drużyn walczących o ligowy byt. Widmo degradacji zajrzało w oczy również piłkarzom Saweny. Warto odnotować kolejne dwie bramki skutecznie grającego w tym sezonie Daniela Chariasza. Jego gole z Ruchem Izbica były trafieniami numer 27 i 28. Hat-tricki ustrzelili z kolei Paweł Żwirbla (Kłos), Mateusz Chwedoruk (SPS Eko), Szymon Łukaszewski (Unia B.) i Daniel Barabasz (Sparta). Oto komplet wyników i relacje 23. serii spotkań chełmskiej ligi okręgowej:
Nawet bramkarz strzelił
KŁOS CHEŁM – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 8:0 (5:0)
1:0 – Omelko (8), 2:0 – Żwirbla (14), 3:0 – Żwirbla (20), 4:0 – Żwirbla (33), 5:0 – Flis (42), 6:0 – Skubisz (60), 7:0 – Porzyc (75), 8:0 – Skubisz (88).
KŁOS: Bożek – Bala, Drzewicki (46 Gierczak), Flis (63 Skubisz), Janas, Omelko, E. Poznański, Siatka, Szponar (63 Porzyc), Wyrostek, Żwirbla (67 Antoniak). Trener – Robert Tarnowski.
BRAT: Pypa – Garbacz, D. Jopek, K. Jopek, Arkadiusz Kister, Korszun, Lubaś (75 Wędzina), Malinowski, P. Szadura, M. Szadura, Wójciuk. Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Marciniak oraz Misztal i Urbankiewicz.
Drużyna z Siennicy Nadolnej była tłem dla tego, co wyczyniali na murawie w Rożdżałowie zawodnicy Kłosa. Dość powiedzieć, że już po 21 minutach gospodarze prowadzili 3:0, a do przerwy aż 5:0. Hat-tricka, chyba swojego pierwszego w lidze okręgowej, już w I połowie ustrzelił Żwirbla. Po zmianie stron na boisku pojawił się podstawowy bramkarz Kłosa Bartłomiej Porzyc. Nie stanął jednak między słupkami, a wszedł za napastnika Szponara. Porzyc skorzystał z szansy, jaką dał mu trener Robert Tarnowski i w 75 min. mocnym strzałem pokonał Pypę. Po wygranej z Pławanicami kibice Brata mieli chwilę radości. Ta trwała niecałe trzy dni… Do egzekucji z Kłosem.

Derby dla Startu
START KRASNYSTAW – RUCH IZBICA 4:0 (1:0)
1:0 – Sadowski (9), 2:0 – Chariasz (51), 3:0 – Sobów (75), 4:0 – Chariasz (82).
START: W. Matycz – Nowakowski, Sobów, Łuczyn, Ciechan, Iwan, Kowalski, Wójcik, Karasiński, Chariasz, Sadowski oraz Frącek, Dworucha. Trener – Bartłomiej Czajka.
RUCH: Bliźniak – Pawelec, Fornal, Michał Śliwa, Wlizło, Maciej Śliwa, Lewandowski, Gieleta, Marcin Łata (75 Kornaś), Gałka, Stępniak (71 Malczewski). Trener – Arkadiusz Mazurek.
Sędziowali: Czarnota oraz Kimel i Muła.
Piłkarze Startu Krasnystaw zdecydowanie i zasłużenie wygrali w derbach powiatu krasnostawskiego. – Byli zespołem lepszym pod każdym względem, my nie stworzyliśmy żadnej okazji do zdobycia bramki – przyznaje Marcin Antoniak, kierownik zespołu z Izbicy. Goście przyjechali do Krasnegostawu osłabieni brakiem Pastuszaka, Damiana łaty i Adriana Kaszaka. Ale nawet strata trzech podstawowych zawodników nie może być usprawiedliwieniem dla ich słabej postawy. – Wyszli na boisko spięci, jakby przestraszyli się nazwy „Start” – mówi Antoniak. Gospodarze szybko objęli prowadzenie, koronkową akcję strzałem z bliska zakończył Sadowski. Przez kolejne 40 minut gospodarze bili jednak głową w mur. „Setkę” zmarnował Daniel Chariasz. Najlepszy strzelec Startu zrehabilitował się w 51 min. wykorzystując okazję sam na sam z Bliźniakiem. Końcówka to już przygniatająca przewaga gospodarzy, udokumentowana dwiema kolejnymi bramkami.

Egzekucja po przerwie
SPS EKO RÓŻANKA – UNIA REJOWIEC 5:1 (0:1)
0:1 – K. Bohuniuk (12), 1:1 – Chwedoruk (49), 2:1 – Błaszczuk (74), 3:1 – Chwedoruk (75), 4:1 – Chwedoruk (80), 5:1 – Skorupski (88).
SPS EKO: Danielczuk – P. Błaszczuk, Bojarczuk, Chwedoruk, M. Gołąb, Kruk, Łobko, Mahdysh (85 K. Mikulski), E. Mikulski (80), Skorupski, Żakowski (46 J. Gołąb). Trener – Andrzej Łągwa.
UNIA: Soczyński – K. Bohuniuk, Brzezicki, Czerwiński, Grel (75 Kowalczyk), Huk, Karauda (61 M. Huk), Kloc, Leśnicki, Pawlicha, Szczepanik. Trener – Tomasz Sąsiadek.
Sędziowali: Walczuk oraz Prończuk i Romanowski.
Kiedy wybiła 45 minuta i sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy, piłkarzom Unii Rejowiec na pewno nie przyszło do głowy, że mecz w Różance mogą przegrać i to tak wysoko. Prowadzili wtedy 1:0, prezentując niezły i przede wszystkim mądry futbol. – Zagęścili środek pola i rozbijali każdą naszą akcję – mówi Andrzej Łągwa, trener SPS Eko. – Nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić, na dodatek straciliśmy głupią bramkę – dodaje. W 12 min. do piłki wrzucanej w pole karne gospodarzy wyskoczył Danielczuk, ale wybił ją tak niefortunnie, że ta spadła pod nogi Karola Bohuniuka, który bez problemów trafił do pustej bramki. Po przerwie na murawie pojawił się Jakub Gołąb. To on urozmaicił i rozruszał grę Eko. – Zamiast grać dalej środkiem przenieśliśmy akcje na skrzydła. Większość bramek zdobyliśmy właśnie po dośrodkowaniach w pole karne z lewej bądź prawej strony – mówi Łągwa. Królem pola karnego po raz kolejny okazał się Mateusz Chwedoruk, który trzy razy pokonał Soczyńskiego. Najładniejszą bramkę zdobył jednak Skorupski – huknął z woleja z 8 metrów omal nie rozrywając siatki bramki gości.

Barabasz znów z hat-trickiem
SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – TATRAN KRAŚNICZYN 4:1 (1:0)
1:0 – Kiejda (25), 2:0 – Barabasz (48), 2:1 – Suduł (60), 3:1 – Barabasz (76), 4:1 – Barabasz (90).
SPARTA: Bralewski – Lewczuk, Martyn (60 S. Kwiatkowski), Kister, Sawicki, Bodys, Krystjańczuk, Rutkowski (81 Rudenco), Kiejda, Kwiatosz (54 Sulowski), Barabasz. Trener – Bartosz Bodys.
TATRAN: Solecki – Ciechański (79 M. Sawczuk), D. Mazurek, P. Mazurek, K. Mazurek, Mróz (86 Pukas), P. Sawczuk, Soczyński (65 Błaszczak), S. Stasiuk, Suduł, Tymicki (46 Barzał). Trener – Mirosław Berbeć.
Sędziowali: Pawlak oraz Sieraj i Skiba.
Sparta nie zagrała może wybitnego meczu, co po ostatnim gwizdku sam przyznał jej grający trener Bartosz Bodys, ale i tak pewnie i zasłużenie pokonała zespół z Kraśniczyna. Mogliśmy wygrać nawet wyżej, już w pierwszej połowie dwie dobre okazje miał Kwiatosz i jedną Barabasz – mówi Bodys. Gospodarze w tej części meczu tylko raz pokonali Soleckiego. Koronkową akcję Sparty mocnym strzałem wykończył Kiejda. Bohaterem meczu został jednak Daniel Barabasz, który w II połowie zdobył trzy gole, w tym dwa niecodziennej urody. W 48 min. uderzył piłkę z powietrza i strzałem z 20 m pokonał bramkarza gości, a w 76 min. wykończył popisową kontrę wyprowadzoną przez Krystjańczuka przerzucając piłkę nad bezradnym Soleckim. To jego drugi hat-trick w rundzie wiosennej.

Sawena z nieba do piekła
SAWENA SAWIN – UNIA BIAŁOPOLE 2:7 (2:1)
0:1 – Łukaszewski (19), 1:1 – Swatek (20), 2:1 – Łabędzki (25), 2:2 – Łukaszewski (50), 2:3 – Łukaszewski (53), 2:4 – Stepaniuk (63), 2:5 – Jabłoński (65), 2:6 – Stepaniuk (83), 2:7 – Adamiec (90+2).
SAWENA: Jaglewicz – Niemiec, Czmielewski, Łubkowski, Swatek, Szyszko, Krawczyński (65 Teter), Kozina (46 Kolanowski), Wachulski, Łabędzki. Trener – Marek Tarnowski.
UNIA: Siewak – Adamiec, Bureć, Domińczuk, Jabłoński, Komosa, Łukaszewski, Oleszczuk (75 Fedec), Stepaniuk, Tukiendorf (46 Nazaruk), Zdybel. Trener – Waldemar Kogut.
Sędziowali: Rękas oraz Olech-Bartoń i Bryda.
Walcząca o utrzymanie w okręgówce Sawena dobrze rozpoczęła starcie z niegrającą już o nic Unią Białopole. Co prawda w 19 min. Łukaszewski wyprowadził gości na prowadzenie, ale już minutę później z gapiostwa zawodników Unii skorzystał Swatek, a w 25 min. Łabędzki ładnie uderzył z dystansu i zrobiło się 2:1. – Próbowaliśmy pójść za ciosem, ale trzeci gol nie chciał wpaść. Do przerwy graliśmy naprawdę niezłe zawody, powinniśmy zdobyć jeszcze ze trzy bramki – mówi Marek Tarnowski, trener zespołu z Sawina. W przerwie Waldemar Kogut, trener zespołu z Białopola, zmotywował swoich podopiecznych do lepszej, aktywniejszej gry i to szybko zaczęło przynosić efekty. Z przodu szaleli Łukaszewski, Jabłoński, Stepaniuk i Zdybel. Między 50, a 65 minutą goście zdobyli… cztery gole, pozbawiając Sawenę złudzeń…

Frassati skuteczniejsze
OGNIWO WIERZBICA – FRASSATI FAJSŁAWICE 0:1 (0:0)
0:1 – Adamiak (54).
OGNIWO: Zagraba – P. Bąk, Gałecki (76 P. Mazurek), Hanc, Krupski (85 R. Kołtun), Nowaczek (80 Nyszko), Pietruszka, Pilipczuk (33 Welter), Rutkowski, Szanfisz, Zwolak. Trener – Sebastian Kogut.
FRASSATI: Czajka – Madeja, Stacharski, Jedut, M. Baran, J. Olech, Robak (65 P. Przebirowski), Chruściel, Adamiak (85 K. Baran), Kasperek (52 Lipa), Skorek (28 S. Baran). Trener – Daniel Krakiewicz.
Czerwona kartka: Jedut (F) w 64 min. za dwie żółte. Sędziowali: Kołtun oraz Wójcik i Staniuk.
Dobry i wyrównany mecz obejrzeli kibice w Wierzbicy. – I Ogniwo, i my mieliśmy po kilka sytuacji bramkowych, dlatego wynik 0:1 nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku – mówi Daniel Krakiewicz, trener Frassati. W pierwszej połowie gospodarze powinni strzelić co najmniej jedną bramkę. W 36 min. z 5 m w poprzeczkę trafił jednak Nowaczek. – Później groźne strzały z dystansu oddawali Szanfisz i Zwolak, ale piłka nie chciała wpaść do bramki gości – mówi Artur Wawruszak, kierownik zespołu z Wierzbicy. Frassati zainkasowało trzy punkty bo okazało się skuteczniejsze. W 54 min. Jacek Olech pociągnął z piłką skrzydłem, wbił piłkę w pole karne, a nabiegający Adamiak mocnym strzałem pokonał Zagrabę. 10 minut później za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Jedut i goście do końca grali w osłabieniu. Ogniwo nie potrafiło jednak tego wykorzystać. – Wierzbica to trudny teren, dlatego te trzy punkty szczególnie nas cieszą – podsumowuje Krakiewicz. 

Pławanice blisko klasy „A”…
PŁAWANICE KAMIEŃ – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 1:2 (1:1)
0:1 – Sidorowski (20 karny), 1:1 – Czajka (35), 1:2 – Lechowski (83).
PŁAWANICE: Paluch – Gąsiorowski, Szpakowski, Hawryluk, R. Malinowski (70 Wiśniewski), Rzeszut, Neckar, A. Czajka (80 Szałaj), S. Dudko (80 Paweł Szajna), Kamiński, Nestorowicz. Trener – Michał Filipczuk.
SPÓŁDZIELCA: Jędruszak – Dawid Orłowski, Leśnicki, Mroczek, A. Osoba, Sidorowski, Droń (85 Muzyka), Hawerczuk, Żukowski, Łaska, Lechowski. Trener – Tomasz Bielecki.
Sędziowali: Kwiatek oraz Gnaś i Pukas
W meczu dwóch drużyn wciąż niepewnych utrzymania trzy bezcenne punkty wywalczyła ekipa z Siedliszcza. Bohaterem spotkania został nominalny pomocnik Konrad Jędruszak, który z konieczności stanął w bramce Spółdzielcy i w 78 min. obronił rzut karny egzekwowany przez Mirosława Neckara. – Pięć minut później Lechowski wykorzystał sytuację sam na sam i zdobył dla nas zwycięskiego gola – mówi Paweł Droń, zawodnik Spółdzielcy. – Wiedzieliśmy, że to na ekipie gospodarzy ciąży większa presja i spokojnie czekaliśmy na to, co oni zrobią – dodaje. Pławanice grały głównie długą piłką, często wrzucając futbolówkę w pole karne gości, ale nic z tego nie wynikało. – Nastawiliśmy się na kontrataki i dwa razy udało się je wykorzystać. A mogliśmy strzelić więcej bramek, dobrych okazji nie wykorzystali np. Hawerczuk i Lechowski – opowiada Droń. (kg)

Komentarze