Świadectwo okrucieństwa

Polewanie dłoni wrzątkiem, przypalanie gorącym klejem, wkładanie kija od szczotki w odbyt – tak torturowali swoich kolegów młodociani oprawcy, wychowankowie Niepublicznego Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Rejowcu. Mieszkańcowi okolicy pocięli twarz nożem do tapet. Na ulicy napadli całą bandą na nastolatka i to w obecności wychowawczyń. To jednak nie koniec. Redaktorzy programu „Uwaga” w ubiegłą sobotę na antenie TVN ujawnili kolejne, wstrząsające historie, które potwierdzają, że wychowawcy kompletnie nie panowali nad trudną młodzieżą, albo nie chcieli zapanować.
Przykład? Papierosy. Z relacji byłej wychowanki ośrodka wynika, że wychowawcy wozili swoich podopiecznych prywatnymi samochodami do sklepu czy na „mety”, żeby ci mogli sobie je kupić. Inny przykład? Kradzieże. – Były na porządku dziennym. Starsza grupa okradała młodszą z ubrań, ze słodyczy, ze wszystkiego. Nawet ze środków czystości. Dochodziło do takich sytuacji, że ci młodsi nie mieli czym się myć – mówi w programie były wychowanek. Na kradzieżach się jednak nie kończyło. – Nie miałam dużo rzeczy, bo większość i tak mi zabrały. Ale miałam zdjęcia z chłopakiem, listy od niego. Wszystko było potargane. Były tam ludzkie fekalia. One nasr…y na to! – opowiada z płaczem podopieczna ośrodka.
Sprawą od kilku tygodni zajmuje się ministerstwo edukacji. Jego decyzją wychowankowie są teraz przenoszeni do innych placówek.
– Poprosiliśmy Urząd Kontroli Skarbowej, żeby zweryfikował sposób wydania publicznych pieniędzy – mówi redaktorom „Uwagi” Anna Zalewska, minister edukacji narodowej. – Poinformowaliśmy ministerstwo sprawiedliwości, prokuraturę, sanepid. Do każdego elementu funkcjonowania tego niepublicznego ośrodka można się przyczepić. Dlatego dzieci nie będą tam już kierowane – deklaruje minister i dodaje, że ci, którzy już tam się znajdują, zostaną przeniesieni do innych ośrodków. – Nie było na co czekać, zwłaszcza że właściciele ośrodka utrudniali kontakt służbom i wizytatorom – mówi minister Zalewska. (mg)

Komentarze