Szansa dla Marcelinki

12-letnia Marcelinka Sobczuk ze Strachosławia na 7 czerwca wyznaczony ma termin operacji ratującej wzrok. Zabiegu podjęli się lekarze z Katowickiego Centrum Onkologii. – Córka coraz gorzej widzi. Modlę się, aby tym razem operacja doszła do skutku – mówi mama dziewczynki.

Ma dopiero 12 lat a za sobą wiele operacji, specjalistycznych badań, setki dni spędzonych w szpitalach i mnóstwo cierpienia. Tak od sześciu lat wygląda jej dzieciństwo. Nie raz już dawano i odbieraną jej nadzieję na lepsze życie. Mimo to, jest pogodną i cierpliwą dziewczynką. Chodzi o 12-letnią Marcelinkę Sobczuk ze Strachosławia, o której pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” kilkakrotnie. Od sześciu lat dziewczynka toczy dramatyczną walkę o wzrok. Walka ta trwa od sierpnia 2010 roku, gdy podczas zabawy Marcelinka włożyła sobie do oka drewnianą listewkę. W lewym oku utkwiła zadra. Dziecko przeszło operację w klinice okulistycznej w Lublinie. Jednak pojawiły się komplikacje. W ciągu trzech lat dziewczynka przeszła dziewięć operacji. W prawym oku doszło do zapalenia współczulnego, w lewym – bezpowrotnie straciła wzrok. Teraz traci je w prawym. Wielu lekarzy bezradnie rozkładało ręce, informując, że nie są w stanie jej pomóc. Po serii artykułów, skontaktowali się z naszą redakcją lekarze z kliniki okulistycznej w Berlinie, którzy dawali iskierkę nadziei. Dzięki wsparciu naszych Czytelników, społeczności szkolnej ze Strachosławia i Czerniejowa oraz Romana Kandziory, wójta gminy Kamień, Marcelinka mogła pojechać na badania do Berlina. Niemieccy lekarze poinformowali, że lewe oko jest bardzo uszkodzone i niewiele można już z nim zrobić. Z kolei na prawym oku jest zaćma pozapalna oraz pozapalne złogi. Stwierdzono, że Marcelinka może mieć wrodzoną skłonność do zapaleń po zabiegach i operacjach. Ich zdaniem przed podjęciem się operacji ratującej wzrok przynajmniej w jednym oku należało przeprowadzić kolejne badania w kierunku chorób reumatologicznych. Koszt badań oscylował w granicach kilkuset euro. Mama Marcelinki, która sama wychowuje troje dzieci, nie była w stanie zgromadzić takich pieniędzy. Za pośrednictwem „Nowego Tygodnia” zorganizowano zbiórkę. W akcję włączyło się m.in. Stowarzyszenie Na Rzecz Osób Potrzebujących „PRZYTULISKO”, które urządziło imprezę charytatywną w Zespole Szkół w Strachosławiu. W pomoc zaangażował się także poseł Grzegorz Raniewicz i Paweł Ciechan, ówczesny starosta chełmski, którzy zorganizowali mecz piłki nożnej: „Chełmianie kontra Politycy”. W trakcie imprezy odbyły się licytacje cennych przedmiotów, m.in. koszulki Roberta Lewandowskiego czy filiżanki Radosława Sikorskiego. Całkowity dochód z licytacji przeznaczono na leczenie Marcelinki. Mimo tak wielkiego zaangażowania i pomocy osób dobrej woli ostatecznie operacja w Berlinie nie doszła do skutku. Lekarze podali dziewczynce leki przeciwzapalne. Z biegiem czasu wzrok w prawym oku coraz bardziej się pogarsza. Mama Marcelinki nie daje jednak za wygraną. Teraz znowu pojawiło się światełko w tunelu. Lekarze z Katowickiego Centrum Onkologii, gdzie Marcelinka jeździła na badania kontrolne, podejmą się operacji.
– Termin operacji wyznaczono na 7 czerwca – mówi Barbara Sobczuk, mama dziewczynki. – To dla nas wielka szansa. Walczymy z czasem, bo Marcelinka widzi coraz gorzej. Lekarze z Katowic dali nam nadzieję. Modlę się, aby tym razem zabieg doszedł do skutku i wszystko się udało. (mo)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułEpidemia dysleksji
Następny artykułCudze chwalicie…