Szukanie leku na… służbę zdrowia

Mapowanie potrzeb zdrowotnych to kolejna już metoda, za pomocą której rządzący chcą określić, czego brakuje w polskiej służbie zdrowia, a następnie cudownie ją uzdrowić.


To, że wcześniej nie osiągniętego tego celu, wdrażając inne, niegdyś równie cudowne, a dziś jak się okazuje, dalece niewystarczające instrumenty, nikogo jakoś nie zraża. W końcu skuteczna reforma opieki medycznej jest jak marsz w kierunku horyzontu – liczy się wskazanie celu i uparty marsz dalej, a nie osiąganie konkretnych efektów…

Czy naprawdę za dużo łóżek?

Na razie rekomendacje dotyczą leczenia szpitalnego. Zostały sporządzone w ramach projektu „Poprawa jakości zarządzania w ochronie zdrowia poprzez wsparcie procesu tworzenia regionalnych map potrzeb zdrowotnych jako narzędzia usprawniającego procesy zarządcze w systemie ochrony zdrowia – szkolenia z zakresu szacowania potrzeb zdrowotnych”, współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, a zakładającego „poprawę jakości zarządzania zasobami systemu ochrony zdrowia poprzez opracowanie i popularyzację narzędzi prognostycznych”. Mówiąc po ludzku – mapy zdrowotne to kolejne już, tym razem jeszcze obszerniejsze dokumenty, z których wyciągi mają podpowiadać rządzącym m.in., w których specjalnościach szpitalnych jest w danym wojewódzkie zbyt wiele łóżek, a w których za mało, a zatem gdzie i w jakim zakresie dokonywać cięć i przesunięć uznanych za niezbędne w związku z dokonaną równolegle prognozą demograficzną.

Niby nie odkrywcze, ale…

Przez ostatni miesiąc trwały konsultacje projektów map, dokonywane m.in. w ramach prac wojewódzkich rad ds. potrzeb zdrowotnych, powołanych przy wojewodach (w Lublinie takim gremium kieruje dr Andrzej Szczepanowski, ordynator oddziału chirurgii Szpitala im. Jana Bożego). Ostateczną wersję dokumentów zaprezentowało właśnie Ministerstwo Zdrowia. Czego zatem dowiadujemy się o stanie zdrowia mieszkańców Lubelszczyzny?
„Struktura ludności województwa jest starsza niż ludności Polski. Oczekiwana długość życia mężczyzn jest krótsza niż w skali kraju w przeciwieństwie do długości życia kobiet, w tym zwłaszcza kobiet starszych. Płodność mieszkanek województwa jest nieco niższa od poziomu ogólnokrajowego. Z jednej strony starzenie się ludności tego regionu zwiększa zapotrzebowanie na usługi zdrowotne dla osób starszych, z drugiej strony wyższa niż na poziomie kraju umieralność mężczyzn prowadzi do konieczności podjęcia działań na rzecz poprawy ich szans dożywania starszego wieku” – stwierdzili autorzy Mapy. Jaka zatem prognoza? „Zgodnie z prognozą demograficzną liczba mieszkańców województwa spadnie do 2029 r. o 140,5 tys. osób (o 6,5 proc.), czyli dwukrotnie silniej niż w skali kraju. Spadek ten jest przewidywany dla wszystkich powiatów z wyjątkiem powiatu lubelskiego. Zmiany struktury populacji według płci i wieku tak na poziomie całego województwa, jak i w skali powiatów będą podobne do zmian ogólnopolskich, prowadząc do udziału osób starszych bliskiego poziomowi przewidywanemu dla całego kraju. Spowoduje to znaczny wzrost zapotrzebowania na usługi zdrowotne dla osób starszych, w tym zwłaszcza dla sędziwych kobiet”.
Cóż, starzenie się populacji to tendencja nawet nie ogólnopolska, ale wręcz cywilizacyjna, a fakt, że opieka medyczna nie nadąża za starzeniem się społeczeństw, również jest ogólnie znany, może jednak, mając to na ściągawce, władzom samorządowym prowadzącym szpitale, jak i ośrodkom kształcącym lekarzy uda się nadrobić przynajmniej braki kadrowo-organizacyjne w tym zakresie.

Kto nas wyleczy?

W ogólnej charakterystyce regionu zaobserwowano również, że „z analizy wykorzystania stołów operacyjnych wynika, że w województwie lubelskim średnio na jeden stół wykonywanych jest ok. 650 operacji, czyli o 8 (1,22 proc.) mniej niż średnio w Polsce. Wykorzystanie stołów jest jednak zróżnicowane pośród szpitali w tym województwie i waha się od 0 (co oznacza, że szpital miał stół, ale nie sprawozdał żadnej operacji) do 2,2 tys. operacji na stół”. Przede wszystkim zaś mamy na Lubelszczyźnie łącznie 76 szpitali (czy raczej „szpitali”, bo tak scharakteryzowano każdą jednostkę mającą w swojej strukturze przynajmniej jeden oddział szpitalny dysponujących 10 445 łóżkami, przy czym kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia posiadały 62 podmioty z 9709 łóżkami).
We wnioskach szczegółowych z Mapy Zdrowotnej można wyczytać także m.in., że „w województwie lubelskim pomimo niższej mediany wieku lekarzy od mediany krajowej, występuje zagrożenie ze względu na zbyt małą liczbę specjalistów. Wśród dziedzin z potencjalnie zbyt małym zapleczem kadrowym są: ginekologia onkologiczna, neonatologia, onkologia i hematologia dziecięca, psychiatria dzieci i młodzieży oraz patomorfologia. Niedobór w zakresie lekarzy specjalistów zauważyć można również w dziedzinach nie priorytetowych, takich jak: medycyna paliatywna i chirurgia dziecięca (biorąc pod uwagę wskaźnik liczby lekarzy w przeliczeniu na 100 tys. ludności, w porównaniu do innych województw) lub farmakologia kliniczna (biorąc pod uwagę medianę wieku lekarzy w województwie)”. O dziwo, mamy relatywnie więcej pielęgniarek i położnych (3. miejsce w kraju), ale ponieważ aż połowa z nich ma więcej niż 50 lat, już dziś trzeba zastanawiać się, jak uzupełniać braki kadrowe które nieuchronnie muszą się pojawić. Nie trzeba chyba dodawać, że – jak często opisywaliśmy – do tego samego wniosku doszło samo środowisko pielęgniarskie, nie musząc dla sformułowania ostrzeżeń czekać na żadne mapowanie…

„Racjonalizacja”, czyli cięcia?

W przypadku niemal wszystkich specjalności monotonne zalecenie twórców Mapy brzmi „zracjonalizować liczbę łóżek na oddziałach”, co niekiedy oznacza ich zwiększenie, a niekiedy cięcia. Te ostanie miałyby dotknąć w wieloletniej perspektywie m.in. chirurgię dziecięcą, otorynolaryngologię, ale także nawet chirurgii urazowo-ortopedyczną. W przypadku np. kariologii czy gruźlicy i chorób płuc zalecana jest elastyczność w zarządzaniu ich ilością, przejściowym bowiem spadkom obłożenia może bowiem w kolejnych okresach konieczność odtwarzania łóżek na tych oddziałach. W przypadku kardiologii, ale także neurochirurgii czy urologii, kwestionowany jest też sens utrzymywania w tej specjalności oddziałów niezabiegowych. Mapa nie jest jednak tylko narzędziem zamykania czy redukowania oddziałów.
Najlepsze nawet narzędzie medyczne, a także choćby najtrafniejsza diagnoza same pacjenta nie wyleczą. Podobnie rzecz się ma z kolejnymi metodami opisu potrzeb zdrowotnych. Zanim powstaną, przydają się rządzącym znacznie lepiej, mogą bowiem powtarzać, że „ho, ho, kiedy już dostaniemy je do ręki – to w try miga wszystko naprawimy!”. A kiedy już są gotowe, lądują na półkach razem z poprzednimi i zbierają kurz. Bo jak jest, każdy w sumie widzi. Tylko zmieniać niewesołą rzeczywistość, nawet podejmując trudne decyzje, jakoś nie ma komu…TAK

Komentarze