Tajemnicza śmierć

Tragedia. Choroba wyglądała jak zwykłe przeziębienie. 12-latek od kilku dni kaszlał, miał gorączkę i źle się czuł. W piątek miał mieć wizytę u pediatry. Nie doczekał. Doszło do zatrzymania akcji serca. Dwa razy ratownicy przywrócili go do życia, za trzecim razem się nie udało. 12-latek zmarł rano.

Od początku ubiegłego tygodnia 12-latek z Ochoży (gm. Wierzbica) źle się czuł. Miał gorączkę, kaszlał. Nic nie wskazywało jednak na to, że jego stan jest poważny. Rodzice chłopca byli przekonani, że to zwykłe przeziębienie. Liczyli, że gdy chłopiec opuści szkołę, przez kilka dni posiedzi w domu i zażyje leki, to wyzdrowieje. Wszystko było w porządku – 12-latek bawił się, grał w piłkę, ale ponieważ kaszel nie ustępował, rodzice zapisali dziecko na wizytę do lekarza. Niestety, w piątek nad ranem (29 kwietnia) nagle stan dziecka się pogorszył. Przestraszeni rodzice wezwali ratowników medycznych. Kiedy ci przyjechali do Ochoży, chłopiec „leciał przez ręce”. W pewnej chwili doszło do zatrzymania akcji serca. Ratownicy natychmiast przystąpili do reanimacji. Udało im się przywrócić tętno i oddech chłopca. Karetka na sygnale powiozła dziecko do chełmskiego szpitala. W trakcie podróży akcja serca znowu się zatrzymała i konieczna była ponowna reanimacja. Po raz drugi ratownicy przywrócili dziecko do życia.
– Chłopiec został przywieziony około godziny 8:20. Przez godzinę był reanimowany – informuje Arnold Król, dyrektor ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu.
Lekarze podali mu duże dawki leków i kontynuowali masaż serca. 12-latek został podłączony do respiratora. Mimo wielu starań nie doszło do powrotu rytmu serca. O godzinie 9:20 lekarz stwierdził zgon małego pacjenta. Medycy poinformowali rodziców o konieczności przeprowadzenia sekcji zwłok. Odbyła się ona jeszcze tego samego dnia. Jej wstępne wyniki mają być znane w poniedziałek. Sekcja ma wyjaśnić przyczynę nagłej śmierci dziecka. Możliwe, że chłopiec wcześniej chorował, miał np. wadę serca lub bezdech. (pc)

Komentarze