Tatary nie odpuszczają

Przeciwnicy budowy na Tatarach elektrowni opalanej słomą demonstrowali swój sprzeciw na sesji rady miasta. Demonstrujących uspokajał prezydent Krzysztof Żuk: – Decyzji w sprawie opinii środowiskowej szybko nie będzie – przekonywał na sesji.
Przeciwnicy inwestycji zebrali już ponad pięć tysięcy podpisów przeciw budowie elektrowni przy ul. Mełgiewskiej. Na sesję przybyło kilkudziesięciu z nich, głównie mieszkańców Tatar i członków Stowarzyszenia „Ekologiczny Lublin”. Po dłuższej dyskusji radnych, czy demonstranci mogą zabrać głos ostatecznie przewodniczący rady pozwolił im na przedstawienie swoich postulatów. – Mamy dowody, że w wydziale ochrony środowiska przygotowywana jest pozytywna decyzja środowiskowa, a przepisy środowiskowe jasno wskazują, że w zwartej zabudowie miast i wsi zabroniona jest budowa zakładów stwarzających zagrożenie dla życia ludzi – alarmowała Krystyna Brodowska, przewodnicząca Stowarzyszenia. – Tymczasem w raporcie inwestor wyróżnia szkodliwe substancje, które elektrownia będzie generowała. Nie wziął pod uwagę mieszkańców osiedla przy Grygowej, mieszkających w niewielkiej odległości od planowanej inwestycji. Warto dodać, że dla poprawy stanu atmosfery w tym rejonie Lublina dokumenty nakładają obowiązek stosowania gazu lub paliw niskoemisyjnych, a słoma, czyli biomasa, takim nie jest.

Sprawę od razu skomentował prezydent. – Ciągle dochodzą do nas uwagi, te dzisiejsze również. Decyzja środowiskowa w tej sprawie szybko nie zapadnie i na pewno będzie podjęta z poszanowaniem prawa – powiedział Krzysztof Żuk.
Pozytywną decyzję w sprawie możliwości budowy elektrowni na Tatarach wydała już Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i sanepid. – Nasza obecność na sesji wzięła się z informacji, które uzyskaliśmy w WOŚ, że opinia miała zapaść do końca czerwca – mówi Brodowska i dodaje, że Stowarzyszenie nie zamierza poprzestać na pilnowaniu miejskich urzędników, ale już poinformowało o swoich obawach ministerstwo środowiska i wojewodę lubelskiego. – Nie możemy czekać z założonymi rękami, bo potem okaże się, że jest już za późno, a skutki pozytywnej decyzji będą dla nas straszne. Emisja takich związków jak benzopiren, rtęć, ołów doprowadzi do zaburzeń hormonalnych czy kodu DNA, poronień, wzrostu zachorowań na raka – mówi społeczniczka. BCH

Komentarze