Tatran „wyciągnął” z 1:3…

TATRAN KRAŚNICZYN – START KRASNYSTAW 3:3 (0:1)
0:1 – Chariasz (29), 1:1 – K. Mazurek (65), 1:2 – Chariasz (69), 1:3 – Kleban (72), 2:3 – Ciechański (77), 3:3 – D. Mazurek (86).
TATRAN: Bulicz – S. Stasiuk, P. Mazurek, Błaszczak, Soczyński, A. Stasiuk, Mróz (72 Ciechański), D. Mazurek, K. Mazurek, Suduł, Barzał (85 Pukas). Trener – Mirosław Berbeć.
START: Skrzypa – Łuczyn, Sobów, Wojciechowski, Nowakowski, Ciechan (65 Lenard), Kowalski, Karasiński (70 Kleban), Sadowski, Chariasz, Frącek. Trener – Bartłomiej Czajka.
START: Trener – Bartłomiej Czajka.
Sędziowali: Marciniak oraz Przechocki i Oraczewski.
Start prowadził już w Kraśniczynie 3:1 by ostatecznie tylko zremisować 3:3. – A moim zdaniem powinniśmy to spotkanie wygrać – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatranu. – Już w pierwszej połowie zmarnowaliśmy cztery stuprocentowe sytuacje, mieli je Suduł, Barzał, K. Mazurek i ponownie Suduł – relacjonuje. Zamiast prowadzić 4:0 gospodarze przegrywali do przerwy 0:1. Gola po podaniu Ciechana strzelił niezawodny Chariasz. Po zmianie stron w końcu trafili gospodarze. W zamieszaniu podbramkowym Skrzypę pokonał Kamil Mazurek. – I zamiast pójść za ciosem straciliśmy szybko dwie bramki – mówi Fedak.
Przy drugim trafieniu Chariasza (26 gol pomocnika Startu w tym sezonie) asystę zanotował Sadowski, a trzeci gol padł po akcji rezerwowych Startu Lenarda i zdolnego Klebana. – Wydawało się, że nic nie odbierze już gościom trzech punktów. Końcówka należała jednak do nas – cieszy się Fedak. – Nawet nie wiem za bardzo jak padły nasze bramki, emocje wciąż są ogromne – mówił tuż po gwizdku prezes Tatranu. Z 1:3 w 9 minut zrobiło się 3:3. Najpierw Ciechański uderzył z lewej nogi w długu róg obok zaskoczonego Skrzypy, potem Daniel Mazurek ładnie uderzył z 25 m i niespodzianka stała się faktem. (kg)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKolorowy dzień dziecka
Następny artykułSamobój zdecydował