Trzylatki zostaną w domach

Tegoroczna rekrutacja do szkół i przedszkoli bardzo różni się od zeszłorocznej. W tym roku został ponownie podwyższony wiek szkolny. Obowiązkowo do klas pierwszych pójdą tylko siedmiolatki. W przypadku sześciolatków decyzję pozostawiono w rękach ich rodziców. Do końca marca mieli oni czas na składanie wniosków o przyjęcie dzieci do przedszkoli. W miniony poniedziałek zawisły listy zakwalifikowanych do poszczególnych placówek. Można się z nich wiele dowiedzieć również o tym jak będzie wyglądał nabór do klas pierwszych. Okazuje się, że na listach znalazło się bardzo dużo dzieci sześcioletnich.
– Z naszej placówki odejdzie 19 dzieci 7-letnich i 16 sześciolatków – mówi Ewa Marchlewska, dyrektor Przedszkola nr 7 w Świdniku, – Pozostaje nam w placówce 2,5 grupy, razem ok. 70 dzieci. Oznacza to, że mogliśmy przyjąć tylko 25 najmłodszych dzieci.
W Przedszkolu nr 7 podań było tak dużo, że komisja wytypowała do przyjęcia tylko te dzieci, które spełniały wymogi ustawowe. – Pochodzą z rodzin z niepełnosprawnością, są wychowywane przez samotnych rodziców albo pochodzą z rodzin wielodzietnych – wylicza Ewa Marchlewska.
Co z pozostałymi dziećmi? – Próbujemy się między sobą kontaktować, szukać dla nich miejsca, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że w tym roku dla wszystkich dzieci 3-letnich nie starczy miejsca w przedszkolach publicznych – nie ukrywa Ewa Marchlewska.
Bardzo dużo podań wpłynęło również do Przedszkola nr 4. – Oddział sześciolatków będzie mniej liczny, dlatego będziemy go mogli przenieść do mniejszej klasy. Dzięki temu mieliśmy możliwość przyjąć 25 trzylatków do grupy tradycyjnej i tyle samo do montessoriańskiej – mówi Beata Kowalczyk, dyrektor Przedszkola nr 4 w Świdniku.
Oprócz tego do „czwórki” trafiło jeszcze czworo czterolatków, ale chętnych było dużo więcej. – Komisja miała bardzo trudny wybór. Spośród dzieci, które miały tyle samo punktów, w pierwszej kolejności przyjmowane były te, dla których nasze przedszkole było jedynym wyborem – tłumaczy Beata Kowalczyk.
Więcej chętnych niż miejsc było również w przedszkolu działającym przy Szkole Podstawowej nr 3. – Możemy do naszych trzech grup przyjąć 75 dzieci, przy czym złożono do nas 88 kart – mówi Marek Kwieciński, dyrektor SP nr 3 – Musieliśmy odmówić dzieciom najmłodszym trzylatkom i 2,5-letnim.
Lekiem na szykujący się kryzys w klasach pierwszych miały być zerówki szkolne. Dwie takie grupy powstały w Szkole Podstawowej nr 5. – Widać jednak, że rodzice mimo wszystko wolą dzieci sześcioletnie pozostawić w przedszkolach – mówi Dorota Lorenc, dyrektor SP nr 5 w Świdniku.
Jeszcze mniej chętnie rodzice posyłają sześciolatki do klas pierwszych. – Od września powstaną u nas najprawdopodobniej dwa oddziały (w tym roku jest dziewięć – przyp. red.), przy czym większość będą stanowiły w nich dzieci siedmioletnie odroczone w ubiegłym roku – mówi Dorota Lorenc. – Na dzień dzisiejszy mamy deklarację od 13 sześciolatków.
Jeszcze mniej dzieci w tym wieku będzie w klasach pierwszych w Szkole Podstawowej nr 3. – Planujemy dwa oddziały. W tej chwili mamy zapisane do nich 51 dzieci. Wśród nich jest 5 sześciolatków – mówi Marek Kwieciński.
Przedstawiciele ratusza na tę chwilę czekają jeszcze na ostateczne dane z przedszkoli. – Do 18 kwietnia rodzice musza potwierdzić chęć posłania dziecka do wybranej placówki. Dopiero po tej dacie będziemy mogli mówić o konkretach – tłumaczy Łukasz Reszka, naczelnik wydziału Oświaty i Spraw Społecznych w świdnickim ratuszu.
(kal)

Komentarze