Ulica cichego bohatera

Grupa lubelskich społeczników chce nadać jednej z niewielkich uliczek w centrum imię Jana Gilasa, woźnego z ratusza, który podczas bombardowania Lublina 9 września 1939 r. dokonał niezwykłego czynu.
Tego dnia wojska niemieckie dokonały jednego z największych nalotów na nasze miasto, sądząc, że Lublin stał się tymczasową siedziba rządu polskiego. Dziesiątki zapalających i burzących bomb spadły na Krakowskie Przedmieście, ul. Narutowicza, Kapucyńską, Kościuszki, Chopina oraz na Stare Miasto. Jedna z nich zburzyła skrzydło ratusza – pod gruzami zginęły 42 osoby. Inna przebiła strop urzędu i spadła na parter, ale nie wybuchła. Tę bombę chwycił Gilas i wyniósł ją z budynku. Na schodach ratusza upadł z nią i zmarł, prawdopodobnie na zawał serca, pod wpływem stresu. Pozostało zdjęcie, na którym widać martwego Gilasa, obejmującego rękoma bombę.
Skąd taka determinacja skromnego pracownika ratusza? Jak wspominała niezwykle popularna w okresie międzywojennym literatka Wanda Śliwina, mieszkająca w Lublinie od lat 30-tych XX wieku, 9 września miał przypadać dzień wypłaty i w budynku, a zwłaszcza w pomieszczeniu kasy, znajdowała się wiele osób. Bohaterski woźny starał się uchronić ich przez zagrożeniem wybuchem.

Kilka lat temu redaktor Janusz Malinowski (były dziennikarz „Sztandaru Ludu”, starszym czytelnikom znane są jego felietony pisane pod pseudonimem Jan Matacz) zaproponował, by imię Jana Gilasa nadać uliczce łączącej Bernardyńską z deptakiem. Swoją ideę propagował na forum dyskusyjnym Gazety w Lublinie, a także poprzez grupę fejsbukową Uroczy Lublin. Skupił już liczne grono entuzjastów pomysłu.
Teraz społecznicy zaczęli zbierać podpisy wśród lublinian, którzy chcą poprzeć tę inicjatywę. Można je złożyć również w siedzibie Domu Kultury LSM, ul. K. Wallenroda 4. Tam też, u dyrektora placówki, Andrzeja Zdunka, można pobrać listę do zbierania podpisów i w ten sposób włączyć się w akcję.Joanna Dudziak

Komentarze