Unia nie powiedziała ostatniego słowa

0:1 – Kloc (5).
OGNIWO: Zagraba – T. Nowaczek, Pilipczuk, Zwolak, Gałecki (80 Mazurek), M. Kołtun (70 Nadolski), Szanfisz, R. Kołtun (46 Rutkowski), Knot, Krupski (75 Stańczuk), P. Bąk. Trener – Sebastian Kogut.
UNIA: Maciejewski – Pawlicha, Kloc (46 Szczpanik), Szajduk, Brzezicki, P. Huk, M. Huk, Paśnik, Chmiel, Chybiak (46 K. Bohuniuk), Szajduk. Trener – Tomasz Sąsiadek.
Sędziowali: Kuśmierczuk oraz Ragan i Staniuk.
– Kto by się spodziewał przed rozpoczęciem rundy, że Unia Rejowiec wywiezie po trzy punkty z Krasnegostawu i Wierzbicy – powiedział po ostatnim gwizdku Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa. I nie sposób się z nim nie zgodzić. Unia, która po jesieni miała na koncie 5 punktów, w trzech wiosennych spotkaniach wywalczyła już 6 i w tym momencie ma już tyle oczek, co Brat Siennica Nadolna. – Unia dobrze grała przez 10 minut, strzeliła nam wówczas bramkę, a później w zasadzie tylko się broniła. Biliśmy głową w mur – dodaje Wawruszak. Podopieczni Tomasza Sąsiadka mogli objąć prowadzenie już w 2 min., ale po strzale Karaudy piłka przeleciała tuż obok słupka. Trzy minuty później ładną główką popisał się Kloc i zrobiło się niespodziewane 0:1. – Ruszyliśmy do ataku, ale nic nie chciało wpaść – mówi Wawruszak i wylicza dobre okazje na strzelenie bramki przez Ogniwo. W 18 min. z piłką mija się Kołtun, w 25 min. Gałecki strzela, obrońcy Unii wybijają futbolówkę z linii bramkowej, w 33 min. Knot strzela obok słupka, w 34 min. Pilipczuk mija bramkarza, uderza i znów jeden z piłkarzy Unii wybija piłkę za bramkę. – Po zmianie stron jeszcze jedną okazję zmarnował Knot, a potem zespół z Rejowca postawił w bramce autobus, z którym nie potrafiliśmy sobie poradzić – przyznaje Wawruszak.

Komentarze