Unia zremisowała wygrany mecz

1:0 – Kołodziejczyk (42), 2:0 – Stepaniuk (60), 2:1 – Knot (63 wolny), 2:2 – Pilipczuk (89 wolny).
UNIA: Wikło – Bureć, Szwiec, Zdybel, Nazaruk, Stepaniuk, Kołodziejczyk (66 Frąk), Jabłoński (79 Fedec), Adamiec, Oleszczuk (74 Sekulski), Łukaszewski. Trener – Waldemar Kogut.
OGNIWO: Zagraba – Szanfisz, Pietruszka, Pilipczuk, T. Nowaczek, M. Kołtun, Welter (46 Gałecki), Zwolak (88 R. Kołtun), K. Hanc (64 Nadolski), P. Bąk, Knot. Trener – Sebastian Kogut.
Sędziowali: Sieraj oraz Skubisz i Prończuk.
Na ławkach rezerwowych obu drużyn usiedli bracia Waldemar i Sebastian Kogutowie, i choćby z tego powodu pojedynek wzbudzał niemało emocji. Do przerwy lepsza była Unia. Piłkarze z Białopola powinni prowadzić różnicą trzech goli. Dogodne okazje marnowali Stepaniuk, Bureć i Oleszczuk, ale dopiero Kołodziejczykowi udało się skierować piłkę do siatki. Pomocnik gospodarzy ładnie uderzył z 20 m i Rafał Zagraba był bezradny. Ogniwo z kolei zagrało słabo, oddając na bramkę Tomasza Wikły dwa słabe strzały.
Początek drugiej połowy nie wskazywał, by goście z Białopola mogli przywieźć choćby jeden punkt. Unia dyktowała warunki gry i stwarzała kolejne okazje. W 55 min. bliski podwyższenia wyniku był Stepaniuk. Po jego strzale Zagraba z trudem wybił piłkę na róg. Pięć minut później aktywny wychowanek Niedźwiadka Chełm zagrał z „klepki” z Jabłońskim i mocnym uderzeniem z 14 m pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gości. Ogniwo wróciło do gry w 63 min. za sprawą doświadczonego Karola Knota. Lider gości, który do tej pory niczym na boisku się nie wyróżniał, perfekcyjnie wykonał rzut wolny z 20 m. Kopnął piłkę nad murem z dużą precyzją. Futbolówka odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce. Tomasz Wikło był bez szans. Podopieczni Sebastiana Koguta uwierzyli, że mogą w Białopolu osiągnąć remis. Ruszyli do przodu, stwarzając pod bramką rywala kilka dogodnych okazji. Swoje sytuacje miała też Unia. W 68 min. z 30 m kropnął Frąk, ale Zagraba nie dał się pokonać. W 70 min. bliski wyrównania był Zwolak. Piłka po jego strzale o centymetry minęła bramkę Unii. Potem uderzał jeszcze Patryk Bąk i ponownie Zwolak, ale goli nie było. W 84 min. Ogniwo miało kapitalną okazję do zdobycia bramki. Piłkę przed polem karnym zgubił Szwiec, dopadł do niej Bąk i znalazł się w sytuacji sam na sam z Wikło. Unię przed utratą gola w ostatniej chwili uratował powracający Bureć, który zblokował strzał napastnika z Wierzbicy. W końcu nadeszła 89. minuta spotkania. Ogniwo wykonywało rzut wolny z prawej strony. Piłkę w pole karne wrzucił kapitan zespołu Pilipczuk, a ta przez nikogo niezagrana odbiła się od murawy i wpadła tuż przy słupku do siatki, obok kompletnie zaskoczonego Wikło. W doliczonym czasie obie drużyny miały po jednej szansie na rozstrzygnięcie losów spotkania. Najpierw przed polem karnym Unii był faulowany Knot. Wolnego wykonywał Nadolski, jednak jego strzał obronił Wikło. Minutę później po szybkiej akcji gospodarzy w poprzeczkę trafił Sekulski. – Zremisowaliśmy wygrany mecz – stwierdził po ostatnim gwizdku sędziego Jan Ostrowski, prezes klubu z Białopola. I trudno się z nim nie zgodzić… Po meczu więcej powodów do zadowolenia miał młodszy z braci Kogutów Sebastian. (red)

Komentarze