Wiatraki odlatują z Wyryk

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że w gminie Wyryki nie powstanie elektrownia wiatrowa. Nie dość, że skarga inwestora na decyzję SKO złożona do sądu została oddalona, to wkrótce w życie wejdzie ustawa regulująca minimalną odległość wiatraków od zabudowań. W przypadku Wyryk to 2 kilometry, a to wyklucza budowę niemal wszystkich planowanych tam turbin.

 

W środę (18 maja) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie badał skargę warszawskiej spółki Geo-Wind na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Chełmie w przedmiocie środowiskowych uwarunkowań zgody na realizację przedsięwzięcia budowy farmy wiatrowej w gminie Wyryki. W efekcie skład sędziowski oddalił skargę złożoną przez inwestora. To oraz przyjęta niedawno przez Sejm ustawa o minimalnej odległości wiatraków od zabudowań, wynosząca nie mniej niż dziesięciokrotność ich wysokości, praktycznie zamyka drogę Geo-Windu do budowy farmy wiatrowej w gminie Wyryki. Co prawda inwestor ma możliwość odwołania się od decyzji WSA do NSA, ale zapewne nie zdąży z tym przed wejściem w życie nowej ustawy, która teraz trafiła do Senatu i za chwilę będzie czekać tylko na podpis prezydenta. – Według szacunków tzw. uchwała odległościowa powinna wejść w życie na początku lipca – mówi mecenas Marcin Przychodzki, radca prawny i prowadzący portal STOPwiatrakom.eu, który reprezentował mieszkańców gminy Wyryki przed WSA. – Rada Gminy Wyryki nie uchwaliła studium przewidującego budowę farmy wiatrowej i nie ma też miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W świetle nowych przepisów takie inwestycje będzie można stawiać tylko w oparciu o takie plany. Tymczasem inwestor, który chciał budować wiatraki w Wyrykach poszedł inną drogą. Nie zdecydował się najpierw o miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, którego gmina nie ma do dziś, a wystąpił o tzw. decyzję środowiskową. Wójt taki dokument wydał, ale od niego do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Chełmie odwołali się niektórzy mieszkańcy gminy. Ich skarga została rozpatrzone pozytywnie, w efekcie czego wójt ponownie powinien zająć się rozpatrzeniem prośby inwestora o decyzję środowiskową. I właśnie na decyzję SKO skargę do WSA w Lublinie wniósł inwestor. Sąd skargę jednak oddalił w całości uznając, że kolegium miało rację – tłumaczy Przychodzki. – Teraz wójt Wyryk będzie musiał ponownie przeprowadzić postępowanie środowiskowe w uwzględnieniu o nowe przepisy prawa, czyli ustawę odległościową, według której nie można budować wiatraków w pobliżu zabudowań mieszkalnych w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości takiego urządzenia. Formalnie oznacza to, że w gminie Wyryki będzie można postawić jeden, góra dwa wiatraki, co – jak sądzę – inwestorowi raczej się nie opłaci – uważa mecenas.
Andrzej Ćwirta, wójt gminy Wyryki jeszcze nie wie, jak potoczą się dalsze losy farmy wiatrowej. – Sąd zdecydował, że powinienem przeprowadzić ponowne postępowanie w sprawie wydania tzw. decyzji środowiskowej dla budowy farmy wiatrowej – mówi wójt. – Teraz sytuacja zależy od tego, jak zachowa się wnioskodawca, czyli firma Geo-Wind. Jeżeli spółka będzie zainteresowana kontynuacją inwestycji – rozpoczniemy procedury, choć tu istotna zapewne będzie nowa regulacja prawna w sprawie odległości wiatraków od domów. Z tego, co wiem, inwestor jeszcze nie podjął decyzji o przyszłości farmy wiatrowej w naszej gminie – dodaje Ćwirta.
Zadowolony z takiego obrotu rzeczy jest też Wojciech Straczuk, reprezentujący klub radnych Stop Wiatrakom-Wyryki. – Wygraliśmy drugą bitwę o zdrowie i spokój mieszkańców naszej gminy – mówi radny. – Cieszymy się także, że w końcu w życie wejdzie ustawa regulująca bezpieczną odległość wiatraków od zabudowań mieszkalnych, co powinno całkowicie położyć kres tego typu sporom w całym kraju. Muszę dodać, że jako klub nie jesteśmy przeciwnikami budowy takiej farmy. My tylko dbamy o to, by takie instalacje stały w bezpiecznej odległości od ludzkich siedzib. Teraz, po kilku latach bojów, chyba w końcu nam się to udało – dodaje Straczuk. (bm)

Komentarze