Wojewoda się zagalopował?

Poziom absurdu w sporze o odwołanie dyrektor Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, doc. dr hab. Elżbiety Starosławskiej, już dawno sięgnął zenitu.
Lubelskie media i instytucje publiczne bombardowane są płaczliwymi lub agresywnymi apelami indywidualnymi i zbiorowymi już nie tylko w obronie wyrzuconej, „prześladowanej” i jedynie mającej rację dyrektorki, ale również donosami i ostrzeżeniami przed rzekomymi diabolicznymi planami Zarządu Województwa, który miałby zmierzać do prywatyzacji (czyt. zniszczenia!) COZL. Tymczasem zawiadomieniami o nieco bardziej profesjonalnym i uzasadnionym charakterze zaczęły wreszcie zajmować się także sądy.

Wojewoda lubelski, prof. prawa konstytucyjnego Przemysław Czarnek, próbował uchylić decyzję Zarządu Województwa w sprawie odwołania dyr. Starosławskiej, ale tryb nadzoru przedstawiciela rządu w terenie odnosi się np. do podziału województwa na okręgi łowieckie, nie zaś do decyzji personalnych. W dodatku – jak przyznał właśnie Wojewódzki Sąd Administracyjny – prawnikom wojewody nie chciało się nawet uprawdopodobnić „rażącego naruszenia prawa”, które miał popełnić marszałek województwa, odwołując szefową Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.
Prof. Elżbieta Starosławska broni się w mediach sympatyzujących z rządem, jak np. TV TRWAM i Radio Maryja, prezentując się jako „ofiara układu” i sugerując związek między swoim odwołaniem a rzekomym dążeniem koalicji PO-PSL do prywatyzacji COZL. Mimo tego, że o braku takich pomysłów marszałek Sławomir Sosnowski nie tylko już wielokrotnie mówił, ale nawet wydał w tej sprawie oficjalne oświadczenie. TAK

Komentarze