Wspólne drogi się rozjeżdżają

Inwestycje drogowe w powiecie budzą coraz silniejsze kontrowersje i powoli nadwerężają koalicję PSL i G9. Starosta Piotr Deniszczuk chwali się, że w rok zrobi więcej remontów niż poprzednia władza przez całą kadencję a wójtowie wytykają, że gros inwestycji lokowanych jest w gminach z okręgu wyborczego starosty i wicestarosty. Ale być może uda się pogodzić interesy wszystkich…

 

Dzięki niskim cenom ropy potrzebnej do produkcji asfaltu powiat chełmski wybuduje w tym roku więcej dróg. – Planowaliśmy remont 75 kilometrów – mówi Piotr Deniszczuk, starosta chełmski. – Zważywszy na sytuację finansową, którą zastaliśmy po poprzednikach, taka ilość remontów może być dużym zaskoczeniem.
Deniszczuk przypomina, że gdy władzę w 2010 roku przejmowało G9, powiat miał 3,5 mln zł długu. Gdy on przejmował rządy, na koniec 2014 roku, długu było już 14,5 mln zł. – Udało nam się spłacić ok. 1,5 mln zł zaległości, przez błędy poprzedników oddaliśmy pół miliona za scalenia i dopłaciliśmy prawie milion do funkcjonowania niepublicznego ośrodka wychowawczego w Rejowcu, a mimo to nie zaciągnęliśmy żadnego kredytu i ruszamy z dużymi remontami – mówi.
Część przetargów została już rozstrzygnięta. W pierwszej kolejności do remontów szykowane są drogi w gminach Sawin, Wierzbica i Siedliszcze. Remontu doczeka się ulica w Łukówku a także odcinek z Petryłowa do Serniaw w gminie Sawin, droga z Siedliszcza do Chojeńca w gminie Siedliszcze, która wypadła z dofinansowania w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego, oraz drogi w Olchowcu i Syczynie w gminie Wierzbica. I to właśnie lokowanie inwestycji w tych gminach budzi kontrowersje wśród wójtów i radnych powiatowych. Niektórzy, tak jak radny Radosław Rakowiecki, mówią wprost, że starosta buduje tylko w swoim okręgu wyborczym a inni nie mogą się doprosić nawet drobnych napraw.
Radni z koalicyjnego G9 wytykają, że o podziale ogromnych pieniędzy na drogi decyduje jedna osoba. Na posiedzeniach zarządu wytykał to staroście Janusz Kański, przez co poszła pogłoska, że z zarządem może się pożegnać. Ale podobnie uważają też inni samorządowcy, np. Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza, mimo że w jego gminie powiat remonty zaplanował.
– Może warto zastanowić się nad jakimiś standardami, od których zależałoby, w jakiej gminie i miejscowości należy prowadzić remonty – mówi H. Zonik. – Jest tak w przypadku Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, gdzie m.in. od liczby mieszkańców zależy dofinansowanie. Może powinna powstać komisja, która się będzie tym zajmowała i ustali jakąś listę, według której powiat będzie prowadził inwestycje? Chodzi o to, by o remontach decydowały obiektywne czynniki.
Zonik uważa, że o podziale tak dużych pieniędzy na remonty nie powinien decydować sam starosta albo niewielki zarząd.
Innego zdania jest P. Deniszczuk. – Pieniądze na remonty ustala rada powiatu, ale zarząd musi wskazywać ich kierunki i konkretyzować działania – mówi. – W tych trzech gminach jest najwięcej do zrobienia, bo jest najwięcej fatalnych dróg.
Pomysł rozdrabniania remontów, zdaniem Deniszczuka, jest nieekonomiczny i nieefektywny. – Przerzucanie ekip z gminy do gminy na niewielkie fragmenty jest bez sensu i podnosi koszty – uważa. – Lepiej zrobić coś raz a dobrze, a przy tym za niższą cenę.
Ale być może uda się pogodzić wspólne interesy. Po licytacjach zostały oszczędności a cena asfaltu, choć rosnąca, jest jeszcze na tyle atrakcyjna, że opłaca się budować drogi. – Poważnie zastanawiamy się nad zaciągnięciem kilku milionów zł kredytu na budowę nawet dodatkowych 25 kilometrów dróg – mówi Deniszczuk. W ten sposób powiat w rok wyremontowałby ponad 100 km dróg. – To tyle. ile poprzednie władze przez całą, czteroletnią kadencje – mówi starosta. (bf)

Komentarze